Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

środa, 15 czerwca 2011

Słup. ***


Słup na drodze, droga w słupie,
wszyscy nas tu mają w ..... nosie.
Brak koncepcji, brak rozumu
i to nas wyróżnia z tłumu.

Zakład słupów nie przenosi,
chociaż gmina wciąż go prosi.
Już trzy lata przeminęły,
słup na drodze stoi niemy.

Już podanie rozpatrzono,
no i asfalt położono
Telewizja przyjechała,
oba słupy sfilmowała.

Teraz mi powiedzcie dzieci,
kto z kim i w co, w tej gminie leci?

To tyle;)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Na początek.


Zachód słońca, ok godz. 21, 12 czerwca br.  Promienie zachodzącego słońca odbijają się od chmur. Piękny widok.
Następnego dnia rano wybraliśmy się po zakupy do niedobitków tzw. "Bazaru Europa". Kawał drogi trzeba jechać. Warunki nieporównywalnie lepsze, luksus można rzec, ale to już nie to.
Nie ten klimat, nie te ceny i co najważniejsze nie ma ludzi. To miejsce jest martwe.
Podróż wymagała przejechania przez Wisłę. Zrobiłam troszkę zdjęć z jadącego autobusu. Nie są najlepsze.
Ul. Powązkowska. Po lewej stronie cmentarz i kościół św. Karola Boromeusza.Ale to tylko malutki wstępik:)
Dla ozdoby:)
Niewyraźne to zdjęcie. Korek na Wisłostradzie.
 Wisła  "pod prąd". Po prawej stronie, widoczna warszawska Starówka (lewobrzeżna część Warszawy).
Teraz lepiej widać stare miasto, w głębi budynki w  centrum miasta.
To są budynki przy rondzie tzw."Babka" . Nazwa zwyczajowa, nadana temu miejscu przez mieszkańców Warszawy. Zmienili, ale i tak nikt nie używa oficjalnej nazwy. Dlaczego "Babka"?
W czasach odbudowy Warszawy, "przebito" nową ulicę, nieistniejącą przed wojną. W miejscu obecnego ronda, przy zbiegu ulic, Okopowej, Powązkowskiej i tej nowo powstałej, "Marchlewskiego" (obecnie Jana Pawła II), usypano dziwny kopiec z ziemi i gruzu, o obłych kształtach. Stąd "Babka".
 Po lewej , Cmentarz Powązkowski.  Ciągnie się jeszcze daleko wzdłuż ulicy. Jest dość spory, ma powierzchnię prawie tak dużą jak Watykan.
A teraz będzie typowa warszawska niedoróbka. Ktoś coś zaczął i nie skończył. Stoi takie "cóś" właśnie przy ul.Powązkowskiej. Nie napisałam, ulica przy której cmentarz,  nosi jego nazwę. Ale jak wiadomo, Powązki, to nazwa historyczna. Kiedyś była tam wieś o tej nazwie.
To tyle na razie :)))

piątek, 10 czerwca 2011

Kaczkowo.

Fotki z kilku wizyt w parku. Same kaczki będą:)))
To na razie tyle.
Park jest wspaniały i cichy, co szczególnie cenię. 
Jakie będą następne posty? Nie wiem.

Pewnie i tak Was zaskoczę:)))

czwartek, 9 czerwca 2011

"Polegli niepokonani"

Leżą w zbiorowych mogiłach. Do tej pory, szuka się potomków i uzupełnia dane poległych , spoczywających w tym miejscu.
Park połączony z cmentarzem. Moim zdaniem, doskonały pomysł. Niech się młodzi uczą historii Warszawy.
To jest po prawej stronie  tego, co na poprzednim zdjęciu.
Grobów jest dużo. Ile ludzi tam pochowano? Nie wiem!

"Polegli niepokonani",  taki napis widnieje na pomniku (zdj.1). Jest to pomnik  poległych w czasie Powstania Warszawskiego.  Ich szczątki były po wojnie zabierane z ulic i podwórek, gdzie chowano ich doraźnie, z braku innych możliwości. Znaleźli swoje miejsce tu, na Woli. Miejsce jest otoczone parkiem, którym tak się zachwycacie.  Może dlatego, park ten,  nie jest miejscem bardziej ruchliwym. Cisza i spokój.
Piszę to teraz, póki zdjęcia  "ciepłe" , bo 1 sierpnia nie będzie mnie w Warszawie.
Jest tu pochowanych wiele tysięcy , często bezimiennych, bohaterów Powstania Warszawskiego.
Jakiś czas temu władze miasta prosiły o podawanie nazwisk osób, które zginęły w tamtych dniach, a nie są wyszczególnione na nagrobkach. Dla uzupełnienia. Będą to robić, na szczęście:)
Uzupełnienie z 19.01.2015r. Identyfikują jeszcze i teraz.
:)))

środa, 8 czerwca 2011

Park, to spory temat.


 Umieszczę jeszcze kilka zdjęć wartych obejrzenia.
Bratek, który wyrósł przy cmentarnej ścieżce.
 Jest tam też drzewo, o obwodzie pnia  ok 3 metrów (na moje oko). Większość została zniszczona w czasie wojny, ale kilka zostało i to jest jedno z nich. Jest wielkie, nie mieści się w kadrze i musiałam robić zdjęcia "kawałkami".
Prawie idealnie;)Całości, niestety, nie miałam jak sfotografować:) Bo konary wielkie i bardzo rozłożyste ma, a w parku nie rośnie samotnie.
Na koniec jeszcze kilka ptaszkowych zdjątek:)
Kaczka i dwa zdjęcia  drozda:)
  I jeszcze park:)
C.d.n.

niedziela, 5 czerwca 2011

A jednak

Poszliśmy do znanego już Wam parku. Liści przybyło, ptaki głównie słychać. "Upolowałam"zaledwie kilka ptaków, innych niż wiosną.
Przywitał mnie chyba kwiczoł , sądząc po upierzeniu,  z rodziny drozdów.
Krygował się jak panienka, podchodził  bardzo blisko, dawał się fotografować. Bajka:)))
Wronę siwą  coś pogoniło, więc się skryła  w koronie drzewa .
 Kaczka koczowała na drewnianej tratwie
Inne wyjadały coś z dna sadzawki.
 Nad wodą latały niebieskie ważki.
Było przepięknie :)))
I jak Wam się to podoba?
C.d.n. :)))
Pa:)

piątek, 3 czerwca 2011

Polska nowomowa. ***

Włączam sobie rano "tivi",
oglądam beztrosko.
Naraz słyszę, że "baranek",
niszczy mowę polską.

Coś mu się wyraźnie miesza,
kilogramy , litry mleka,
jakieś metry i butelki
coś mu wciąż ucieka.

Bo on kupił , biedaczysko,
"półtorej" kurczaka,
musi go natychmiast upiec,
bo inaczej, draka.

Samochodem on przejechał
już "półtorej kilometry".
Jak tu trafić za głuptasem,
gdy on jest tak wściekły.

Sprawozdawca , sprawozdaje
też w podobnym  stylu.
Nie sądziłam , że tu w Polsce
jest idiotów tylu.

Bralczyk, Miodek,
nie pomogą w tej walce upiornej.
Bo tworzywo, wbrew logice,
jest bardzo oporne.

Jak nauczyć naszej mowy
polskiego idiotę,
kiedy on uważa wszakże,
że głupoty plotę.

Ciągle ma problemy
z półtorej, półtora.
Gnębi ciągle mowę polską
niepoprawna stwora.

"Półtorej litry kupił Stasiek.
Półtorej kilometry jechał po to.
Półtorej dnia trwała  ta akcja.
Półtorej kilo waży złoto."