Zachód słońca, ok godz. 21, 12 czerwca br. Promienie zachodzącego słońca odbijają się od chmur. Piękny widok.
Następnego dnia rano wybraliśmy się po zakupy do niedobitków tzw. "Bazaru Europa". Kawał drogi trzeba jechać. Warunki nieporównywalnie lepsze, luksus można rzec, ale to już nie to.
Nie ten klimat, nie te ceny i co najważniejsze nie ma ludzi. To miejsce jest martwe.
Podróż wymagała przejechania przez Wisłę. Zrobiłam troszkę zdjęć z jadącego autobusu. Nie są najlepsze.
Ul. Powązkowska. Po lewej stronie cmentarz i kościół św. Karola Boromeusza.Ale to tylko malutki wstępik:)
Dla ozdoby:)
Niewyraźne to zdjęcie. Korek na Wisłostradzie.
Wisła "pod prąd". Po prawej stronie, widoczna warszawska Starówka (lewobrzeżna część Warszawy).
Teraz lepiej widać stare miasto, w głębi budynki w centrum miasta.
To są budynki przy rondzie tzw."Babka" . Nazwa zwyczajowa, nadana temu miejscu przez mieszkańców Warszawy. Zmienili, ale i tak nikt nie używa oficjalnej nazwy. Dlaczego "Babka"?
W czasach odbudowy Warszawy, "przebito" nową ulicę, nieistniejącą przed wojną. W miejscu obecnego ronda, przy zbiegu ulic, Okopowej, Powązkowskiej i tej nowo powstałej, "Marchlewskiego" (obecnie Jana Pawła II), usypano dziwny kopiec z ziemi i gruzu, o obłych kształtach. Stąd "Babka".
Po lewej , Cmentarz Powązkowski. Ciągnie się jeszcze daleko wzdłuż ulicy. Jest dość spory, ma powierzchnię prawie tak dużą jak Watykan.
A teraz będzie typowa warszawska niedoróbka. Ktoś coś zaczął i nie skończył. Stoi takie "cóś" właśnie przy ul.Powązkowskiej. Nie napisałam, ulica przy której cmentarz, nosi jego nazwę. Ale jak wiadomo, Powązki, to nazwa historyczna. Kiedyś była tam wieś o tej nazwie.
To tyle na razie :)))