Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

piątek, 8 lutego 2013

"Puszysty śniegu tren, a ja tak marzę o wiośnie..."

Tymi słowami zaczynał się monolog  w wykonaniu  Ireny Kwiatkowskiej.
Padało już wczoraj po południu, skończyło padać dziś nad ranem. Świat znowu zmienił swoją szatę.
Słaby wiatr północny ( no , może północno, północno wschodni) wczorajszego popołudnia i wieczorem, przyniósł opady śniegu. Mała siła wiatru spowodowała osadzenie się na gałęziach i na pniach, grubej warstwy tego wytworu zimy. Dziś rano świat wyglądał zupełnie inaczej. Było cicho.
Wczorajszy wieczór.
Wczesny ranek dnia dzisiejszego.
Trochę później.
Ulica po drugiej stronie . Śnieg pooblepiał wszystko, nawet znaki drogowe.
To samo miejsce, tylko inna pora i inne drzewa.
Jabłonka oblepiona śniegiem. Nie darował on i słupowi elektrycznemu.
Pamiętacie jesienną wierzbę? To ta sama w zimowej szacie.
Jarzębina.
Jabłoń.
Na tę uliczkę wychodzą moje okna. Nie tylko.
Nie wiem jak ta gałąź może tak wisieć?
Ta sama wierzba nieco inaczej.
Pa:)

środa, 6 lutego 2013

Kamienny wielbłąd.

Zabieram się do tego posta i nic mi nie wychodzi. Jest tyle tematów do omówienia, że nie wiem od czego zacząć. Ktoś powie: zacznij od początku. No tak, tyle że początek już był. Teraz powinien nastąpić  ciąg dalszy. Opisać można wszystko, żartobliwie lub poważnie,  dokładnie lub byle jak. Postaram się opisać wszystko najlepiej jak umiem. Zdjęć znowu będzie sporo, bo jak inaczej?
Po obejrzeniu pokazywanych poprzednio tworów natury, pojechaliśmy oglądać następne.  Jest ich tam co niemiara.
Tytułowy bohater. Dla mnie to baktrian, a dla Was? Dwa garby, czy jeden?
Ludzie mają zadziwiającą cechę, próbują odnaleźć w martwych tworach skalnych podobieństwo do zwierząt lub ludzi.
To otoczenie tego stwora z bajki.
Wszystko co teraz pokażę znajduje się w pobliżu tego "zwierzaka".
Teraz już jesteśmy w drodze do następnych tworów wulkanicznych.
Spore zbliżenie. Słońce mam z nieodpowiedniej strony i jakby powiedział pewien "nienamaszczony artysta fotografik", zdjęć nie powinnam była robić wcale. Nie wiem tylko co powinnam, albo co miałabym Wam napisać po powrocie? Że co, że słońce świeciło z nieodpowiedniej strony i nie mogłam robić  zdjęć? Widoczne skały tufowe, w których wykuto mieszkania. Pokazuję je , bo będą tematem następnych postów. Na pewno jednego solidnego;)
Teraz tylko patrzcie.
To chyba grzyby?
Tu też są ślady dawnych mieszkań.
Z nieco innej strony.
Wszędzie wokół niespotykane nigdzie indziej krajobrazy.
Niesamowite twory skalne. Dziwne skały o jasnej barwie wyglądają jak rozlewające się dość gęste ciasto? To zbliżenie.
Na dziś skończę. Mam trochę zajęć i potrzebny mi czas.
Pa:)

niedziela, 3 lutego 2013

Kolor purpury.

Natura ma swoje kolory, każdy z nas mógł się o tym przekonać. Od lat robię zdjęcia chmurom , wschodom i zachodom słońca. Bywają różne, jednak najciekawsze są jesienią. To pewnie niskie "ułożenie" słońca na niebie powoduje takie załamanie promieni słonecznych i zaskakujące efekty. Pomarańczowy, wczesny zachód słońca już pokazałam. 
Na pierwszy ogień wschód słońca. 28.12.2012r.
 
Kilka minut później wyglądał już tak. Purpurowy wschód słońca sfotografowałam i zapomniałam o nim w nawale zajęć. Do czasu...,  do teraz.
Zachód słońca tego samego dnia był bardzo oryginalny, jeszcze takiego nie widziałam. Niebo było pasiaste.
I te niesamowicie fioletowe chmury.
Zachód słońca, a właściwie jego końcowa faza, to zaledwie kilka minut. Niby wszystko wygląda tak samo, ale niewielkie różnice są. Niebo ciemnieje, kolory również.
I zgasł. Na niebie pozostała tylko dziwna "harmonijka" z chmur.
Zrobiłam również zdjęcia końcowej fazy w znany Wam już sposób. Wyszły dziwnie, nie licząc zarejestrowanej niestabilności dłoni. Nie miałam na czym oprzeć aparatu.
 To te trzy.
Od razu powiem, że najbliższe oryginałowi są zdjęcia zrobione zwyczajnie. Trzy ostatnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Pa:)

piątek, 1 lutego 2013

Temat niepopularny.

Fakt! Są takie tematy. Dziś napiszę o życiu bezpańskich psów w Turcji.
  Widok od strony morza. Luty 2011 rok.
Po Turcji plącze się dużo takich psów, wszędzie! Nikt ich nie odgania, nikt im nie robi krzywdy. W miarę możliwości , ktoś czasem rzuci kawałek pożywienia.  Chodziły w Kuszadasy po jezdniach i żaden samochód psa nie potrącił.
 Są nawet na plaży.
 Spokojne , ufne, skore do zabawy. Czułam podskórnie , że bardzo chcą być czyjeś, mieć pełną michę i przyjaciela czy opiekuna i chcą mieć się z kim bawić;) Wiem, że wiele hoteli ma "na  utrzymaniu" takie psy, są zaprzyjaźnione. Oficjalnie są niczyje, nikt się do nich nie przyznaje,  jednak nikt nie skaże psa na śmierć głodową (Pamukkale, nazwy hotelu nie podam). W kuchni hotelowej jest sporo odpadków, aż żal wyrzucać, a pies się wyżywi. Wiele z tych psów ma klips na uchu, prawdopodobnie to oznacza, że zostały zaszczepione przeciw wściekliźnie.

 Plaża za hotelem w Colakli . XI 2012 r,
 Były też za hotelem w Avanos. "Połówka" znalazł tam nawet gniazdo ze szczeniaczkami, ale się do maluchów nie zbliżaliśmy.
Była psina nawet wśród skał , które pokazywałam w poprzednim poście. Jest tam posterunek jakiejś straży, bo to przecież "Park Narodowy". Pewnie oni karmią tego pieska.
Psy żyją prawie wszędzie gdzie są ludzie, nie robiłam im zdjęć, nie  planowałam tego posta.
Szczycimy się tolerancją (?) , miłością do zwierząt(?) jesteśmy w Unii Europejskiej.  Jednak wiele zwierząt w Polsce jest traktowanych jak worki treningowe,  ale to my, Polacy, wyrażamy się pogardliwie o Turkach.
Nasz stosunek do zwierząt, określa nas samych.
Pa:)