Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Mistrzostwa Świata w jeździe wytrzymałościowej.

Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim! Łodzie były absolutnie wspaniałe i niesamowite.
Startowały w trzech kategoriach.  Jak dla mnie, prawdopodobnie, chodziło o wielkość łodzi. Może o pojemność silnika? Nie wiem. Panowie pewnie dopowiedzą resztę. Sporo zdjęć będzie:))) I chyba podzielę ten post na dwa.
Augustów małym miasteczkiem jest. Najważniejsze imprezy odbywają się na rynku. Nie mieliśmy pojęcia, że zobaczymy takie cuda.
Był burmistrz i zespół taneczny i co kto chce! 
Najpierw zobaczyliśmy łodzie motorowe, które wyglądały jak małe samoloty (dla mnie) . Połówka wytłumaczył mi co i jak. Uwierzyć nie mogłam w to co widzę. No to...
Łodzie zaskoczyły mnie swoimi kształtami. Były wspaniałe.
Było otwarcie w stylu polskim.  Zespół taneczny nie był tradycyjny, na szczęście.
Sam wyścig odbył się następnego dnia.
Jak było, opowiem:)

piątek, 23 sierpnia 2013

Motorówka.

Macie szczęście, że mogę pisać posty i być z Wami. Ja zresztą też
Mąż wspaniałomyślnie zafundował mi przejażdżkę w Dolinę Rospudy, motorówką.
  Wszystko było dobrze, do chwili , kiedy trzeba było motorówkę opuścić. Jedna noga była już na nabrzeżu, aparaty miałam w rękach, a motorówka wraz z moją prawą nogą zaczęła odpływać  od nabrzeża. Prawie wpadłam do wody. Piszę "prawie", bo wpadła mi do wody prawa noga. Wracałam do hotelu jak taka sierota, z jedną nogawką spodni mokrą. Nie wspomnę o bólu mięśni przez dwa tygodnie.
Aparaty fotograficzne jednak uratowałam!
Ale, co potwierdzają zdjęcia, warto było popłynąć jeszcze raz w tę dolinę:)))
 Tyle na teraz!
Pa:)

środa, 21 sierpnia 2013

Są takie dwa dni w roku.

Są takie dwa dni w roku, kiedy moje osiedle odwiedzają szpaki.  Zawsze mnie ta wizyta zaskakuje. Na szczęście, noszę przy sobie aparat fotograficzny i tylko dlatego mogę robić szpaczkom zdjęcia.
Pierwsza wizyta jest wiosną, w tym roku pierwszy raz odwiedziły nas 6 czerwca. Druga była wczoraj, t.j. 20 sierpnia. Nie wiem dlaczego tak robią, bo migrują na południe dopiero w październiku, lub wcale. Przypuszczam, że nie chodzi tu o migrację, ale o pożywienie. Szpaki doskonale oczyszczają tereny zielone z różnych owadzich szkodników.
Tak było i wczoraj. Kilka zdjątek będzie.
 W trawie.
"Pasą się pasą...". Pióra im opalizują na zielono-niebiesko.
To kilka powiększeń z poniższego zdjęcia.
To "myśliwy", którego szpaki bardzo zainteresowały.
Jeden łakomy szpak , postanowił przedłużyć nieco swoją wizytę.
Upodobał sobie sfermentowane jabłko.
Mam tych zdjęć bardzo dużo. Wybrałam dla Was najlepsze.
Pa:)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Niezapowiedziana wizyta.

Odwiedził mnie wczoraj wieczorem. Nie spodziewałam się jego wizyty i byłam w stroju nocnym. Ale on się uparł i "wparował" do mieszkania.
Nie byłam zadowolona. Gość niespodziewany, o takiej porze, to zawsze kłopot. Próbowałam go grzecznie "spławić", ale żadne perswazje nie skutkowały. W końcu poprosiłam o pomoc moją "połówkę".  Chłop, jak to chłop, silny w rękach, jak machnął gazetą, to gość od razu schował się w kąciku. Nie wiedzieliśmy tylko w którym. Meble poodsuwaliśmy, ale gość się przyczaił i przeczekiwał. Gdy wszystko wróciło na miejsce, gość się nagle objawił... na żyrandolu! Następne machnięcie gazetą, przeniosło go w inną część pokoju, lecz tym razem wiedzieliśmy gdzie. Nic nam z tego nie przyszło, bo gość ponownie znikł.
Pojawił się znowu, niespodziewanie, ale tym razem gazeta była celniejsza i przyczyniła się do radykalnego pozbycia się niezapowiedzianego gościa.
Zapytacie kto to był? Raczej , co to było?
SZERSZEŃ nas odwiedził.
Miał przynajmniej 3 cm długości , może nawet 3,5. Strach wziął górę nad możliwością użądlenia.
Nie napiszę: Zwyciężyliśmy, bo żadne to zwycięstwo. Ale tolerować go w mieszkaniu nie mogłam.
Tak właśnie wyglądał. Na swój sposób był piękny.
Wędrują zazwyczaj samice.
Zdjęcie szerszenia z internetu.
Pa:)

piątek, 16 sierpnia 2013

Dolina Rospudy.

Pokazywałam ją już dwa lata temu. W tym roku postanowiłam znowu tam popłynąć.
Trochę się zmieniła. Usunięto część drzew kładących się nad wodą i uschnięte pnie w podobnym położeniu. Komentarzy raczej nie będzie. To należy po prostu zobaczyć.
Zdjęcia są zrobione Canonem i starym aparatem. Jak dla mnie, różnic nie ma. Może przy powiększaniu.
Jedziemy...
Tak się zaczęło. Jesteśmy na Necku. Gdzieś w oddali pozostał Augustów. Zaraz wpłyniemy w Dolinę Rospudy. Miłego relaksu:)
Mam tych śliczności na długie oglądanie.
Pogoda była wspaniała. Miałam przygodę z motorówką, ale to może opowiem następnym razem.
Pa:)