04. 01 2012r.
Styczniowy zachód słońca:)))
Dużo tych zdjęć nie zrobiłam, ale było warto. Zachód słońca mnie nie zawiódł:)
Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.
wtorek, 10 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
niedziela, 8 stycznia 2012
To dziś gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy !!!!
To dziś ten dzień!
Po raz dwudziesty gra" Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy"
.Hej ludkowie!!!!
To dzięki Waszej szczodrości
gra orkiestra dobroci.
Dzięki WAM przeżyją małe ludziki.
Dzięki NAM również.
Pozdrawiam Wszystkich którzy dorzucą choć grosik!!!
To dzięki Waszej szczodrości
gra orkiestra dobroci.
Dzięki WAM przeżyją małe ludziki.
Dzięki NAM również.
piątek, 6 stycznia 2012
Zimowy uśmiech.
Taki ci on zimowy, jak ze mnie baletnica. Jednak się pokazał i to się liczy:)
3 stycznia pokazał się od ładniejszej strony. Było ok. 12.00, Słońce dało pokaz urody.
W morzu się kąpało, "alboco"?
Odbijało się w oknach:)
Drzewa są wszędzie do siebie podobne, jednak nie takie same.
To miejsce gdzie robiłam te zdjęcia;)
I łyżka dziegciu. Zasypana prawie całkowicie glinianka.
Zasypane gruzem i ziemią drzewa, aż po korony.
Słońce, bez wątpienia, jest kobietą;) Lubi się pokazywać w piękny i spektakularny sposób:)
Różowo było nawet z przeciwnej strony (wschód).
To strona południowo-zachodnia. Słońce już zachodzi;)
Pa:)
3 stycznia pokazał się od ładniejszej strony. Było ok. 12.00, Słońce dało pokaz urody.
W morzu się kąpało, "alboco"?
Odbijało się w oknach:)
Drzewa są wszędzie do siebie podobne, jednak nie takie same.
To miejsce gdzie robiłam te zdjęcia;)
I łyżka dziegciu. Zasypana prawie całkowicie glinianka.
Zasypane gruzem i ziemią drzewa, aż po korony.
Słońce, bez wątpienia, jest kobietą;) Lubi się pokazywać w piękny i spektakularny sposób:)
Różowo było nawet z przeciwnej strony (wschód).
To strona południowo-zachodnia. Słońce już zachodzi;)
Pa:)
czwartek, 5 stycznia 2012
Co się dzieje? ***
Co się dzieje , co się dzieje?
Śniegu nie ma, wietrzyk wieje.
Nowe ceny leków
nam przygotowali,
większości na głowę
cały Świat się wali.
Gdyby to cukierki były,
ciastka lub kawusia,
nikt by słowa nie powiedział
i przyjąć by musiał.
To nie tędy wiedzie droga,
szanowny premierze.
Jak tak dalej będzie,
to ty cięgi zbierzesz.
Wytrzymałość ludzka
ma też swoje prawa.
Jak przegniesz kolego,
to przegrana sprawa.
Zwykli ludzie, nie posłowie,
majątków nie mają.
A szanowne p/osły/
tylko sobie dają.(kasę).
W pustej już kieszeni
niczego nie znajdziesz.
Dajcie dobre pensje ludziom
to i ty się najesz.
Kolejka do pośredniaka
nie każdemu miła .
Uważaj by twa osoba
jej nie zaszczyciła.
Nie piszę tu o osobie, która przygotowywała nową ustawę, bo już pełni inną funkcję. Obecny minister zdrowia, nowej ustawy o lekach nie wyprodukował. Pozostaje motor tych działań, pan premier. Gratuluję premierowi oderwania od rzeczywistości i braku świadomości o nędzy większości Polaków.
Dobrego samopoczucia;(
(Zdjęcie z internetu)
środa, 4 stycznia 2012
"Marzenia prezesa", część 7. ***
Tak zachwalał nam Orbana.
Marzył by go naśladować.
Teraz gdy węgierski kryzys,
szuka miotły by się schować.
O prezesie tutaj mowa,
władza jeszcze mu się śni .
Ciągle musi mieć idola,
może to nim będziesz Ty?
Porobiło się, oj porobiło.Dyskusje trwają wśród internautów o trafności wyborów prezesa.
Na szczęście "psy szczekają a karawana idzie dalej". Jakoś to przetrzymamy:)
(zdjęcie z internetu)
wtorek, 3 stycznia 2012
Krytykant/ka
Pewna osoba, zupełnie mi nieznana, napisała że mój blog jest zbyt "grzeczny", taki dla przedszkolaków.
Może i jest grzeczny. Nie używam "wyrazów", opisuję rzeczywistość w normalny sposób. Kiedyś ta osoba dowie się, że można napisać wszystko normalnym językiem. Nie szukam krwawych sensacji, obserwuję codzienne życie Polaków. Nie prowadzę też kroniki wypadków drogowych ani żadnych innych z pożarami włącznie. Na mój "grzeczny" język nie poradzę. Dziś już wiem, że nawet najkrwawsze zdarzenie można opisać językiem dla ludzi zrozumiałym, bez "wyrazów".
Radziłabym krytykantowi przeczytanie kilku książek i sprawdzenie jakim językiem posługują się ich autorzy.
Językiem rodem z komiksów albo z młodzieżowych SMS-ów, posługiwać się nie będę. Zapraszam krytykanta do księgarni. Jeśli oczywiście wie, co to słowo znaczy.
Pozdrawiam.
Może i jest grzeczny. Nie używam "wyrazów", opisuję rzeczywistość w normalny sposób. Kiedyś ta osoba dowie się, że można napisać wszystko normalnym językiem. Nie szukam krwawych sensacji, obserwuję codzienne życie Polaków. Nie prowadzę też kroniki wypadków drogowych ani żadnych innych z pożarami włącznie. Na mój "grzeczny" język nie poradzę. Dziś już wiem, że nawet najkrwawsze zdarzenie można opisać językiem dla ludzi zrozumiałym, bez "wyrazów".
Radziłabym krytykantowi przeczytanie kilku książek i sprawdzenie jakim językiem posługują się ich autorzy.
Językiem rodem z komiksów albo z młodzieżowych SMS-ów, posługiwać się nie będę. Zapraszam krytykanta do księgarni. Jeśli oczywiście wie, co to słowo znaczy.
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


