Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

środa, 23 stycznia 2013

Gdyby głupota miała skrzydła...

Odlot zdrowego rozsądku.

Czy ktoś z Was płaci za windę? Sądzę, że wielu.  Czy wiecie w jaki sposób jest obliczana kwota do zapłacenia? Zawsze sposób był jeden,  kwota opłaty była uzależniona od ilości osób zameldowanych w mieszkaniu. Logiczne , prawda? Wydawałoby się, że to już koniec, otóż nie. Jest jeszcze drugi sposób obliczania, opłata za windę liczona jest od ilości metrów kwadratowych powierzchni mieszkania.
Tak zatwierdzono kilka lat temu na walnym zebraniu członków mojej spółdzielni mieszkaniowej , potwierdzono  głosowaniem  na takim samym zebraniu w ubiegłym roku. Przegłosowano zdrowy rozsądek.
Rysunku na razie nie mam, bo ulotniły się moje siły twórcze razem ze zdrowym rozsądkiem autorów tego  gniota spółdzielnianego.
Pa:)

niedziela, 20 stycznia 2013

Obruk.

Nie będzie ładnie, pewne rzeczy trzeba jednak zobaczyć. Turcy budują nowe autostrady, poprawiają drogi.
Jechaliśmy z Konyi, do hotelu w Avanos, piękną autostradą. Cisza i spokój. Próbowałam robić zdjęcia krajobrazowi za oknami autokaru. Zdjęcia mam, ale nie wszystkie mogę pokazać bo są "niedooglądania". Świeciło słońce i niektórych efektów z nim związanych, nie dało się uniknąć. Szkoda;(
Wielka równina jak okiem sięgnąć, czasem jakieś pagórki, ale ogólnie płasko. Jak dla mnie, monotonii nie było, bo takie krajobrazy widziałam pierwszy raz w życiu.
Kolory tych pagórków są niesamowite i w tym momencie należałoby się zastanowić , czy słowo pagórek tu pasuje. Pewnie wszystko jest sprawą względną. Jak na tamte wielkości , odległości i wysokość gór Taurus, były to pagórki, niewielkie wzniesienia.
Co pagórek, to inny kolor. Jedziemy trasą dawnego "Jedwabnego szlaku". Tak, tak, to prawda. Sądzę, że przez miliony lat, niewiele ta równina się zmieniła. No, trochę musiała. Erozja gleby działa cały czas.
W miasteczku czy też wsi, Obruk, są ruiny dawnego karawanseraju. Ale nie tylko.
Karawanseraj był zniszczony, stał w ruinie, nie ten jeden zresztą. Teraz wiele z nich jest odbudowywanych. Niektóre, już odbudowane , służą  jak przed wiekami  temu do czego zostały stworzone.  Są tam przydrożne restauracje.
Teraz pokażę jak odbudowuje się takie zabytki. To jest brama wjazdowa. Ludzie nocowali w środku, zwierzęta zostawały na zewnątrz. Zachodzi pytanie już  nie jak, ale z czego jest to odbudowywane obecnie.
Jeszcze kilka zdjęć i zrozumiecie o co mi chodzi. W czymś takim nocowali ludzie. Jedwabnym szlakiem przewożono wszystko, na co był popyt w krajach mijanych na  trasie wędrówki takiej karawany. Wożono najczęściej to, co było w krajach docelowych bardzo drogie, a drogie było to czego tam nie było. Czyli właśnie jedwab, przyprawy wschodnie, ale też kosztowności, wschodnie wyroby rzemieślnicze i rzeczy , o których dziś nie mamy pojęcia. Bez powodu "Jedwabny szlak" nie powstał.
Takich "pokoi" było w karawanseraju więcej. Zniszczył je czas i zawieruchy wojenne. A było ich na tym szlaku niemało.
Kolejne ujęcie.
Następne.Piękne to to nie jest, ale historia wie swoje.
Teraz nareszcie dowiecie się o co mi chodziło. Ważne jest Z CZEGO odbudowuje się tego typu budynki. Kamień, fakt, ale jaki? Nie wiem czy mam pisać, czy pokazać o co mi chodzi. Najpierw pokażę, potem skomentujecie.
Już na tym zdjęciu widać, że używane są między innymi, kamienie niegdyś użyte do tej budowli, ale nie tylko do tej.
Moim zdaniem do różnych, które się na terenie obecnej Turcji znajdowały.
Mogą to być budynki budowane przez kraje istniejące niegdyś na terenie Turcji, po których zostały zapisy historyczne i legendy, ale też pamiątki kultury istniejące do dnia dzisiejszego. Na tym terenie rozprzestrzeniona była kultura helleńska. Podboje Aleksandra Macedońskiego pozmieniały wszystko.
Wykładu wam nie zrobię, bez sensu. Początki chrześcijaństwa to też tereny obecnej Turcji.
Właśnie o to mi chodzi. Współczesne to nie jest.
Zbliżenie lewego dolnego rogu poprzedniego zdjęcia.
I takie.
Takie. Niektóre musiałam przekręcić o 90 stopni, żeby Wam pokazać.
Ten napis też tam znalazłam . Był wmurowany w ścianę, a turecki to on na pewno nie jest.
Musi tam być tego znacznie więcej, ale nie wszędzie mogłam dojść.
Teraz niespodzianka.
Tuż koło karawanseraju jest jezioro krasowe. Coś takiego widziałam po raz pierwszy. Na całym tym obszarze jest takich jezior więcej i jak mówią ludzie, są ze sobą połączone jakimiś podziemnymi kanałami. Skąd to wiadomo? Wiadomo. Poziom wody zmienia się we wszystkich tych jeziorach w identyczny sposób i w tym samym czasie.
Spojrzałam pod nogi. Nie ma skali porównawczej.... jeszcze.
Może to coś pomoże? Od tego budynku prowadzą w dół schody i jakaś rura, przypuszczam, że wodociągowa. Szkoda, że zdjęcie musiałam zmniejszyć.
Na dole też jest budyneczek. To jaka jest odległość  od tego budyneczku do lustra wody?
To droga do jeziora. Wpadniesz tam, to już nie wyjdziesz.
Nie dziwię się, że na tym terenie, karawanseraje były budowane przy zbiornikach wodnych, jakie by one nie były. Grunt, że były.
Pa:)

piątek, 18 stycznia 2013

Dla relaksu:)

Muszę pokazać Wam coś innego. Zdjęć zaległych mam bardzo dużo. Będę pokazywała je jako przerywnik tureckiej wycieczki. Pewnie nie tylko tureckiej.
Augustów. Spacery jak zwykle w znanych Wam już miejscach, nie były monotonne. Zawsze coś ciekawego wpadło mojemu aparacikowi w obiektyw. Czasem specjalnie, a czasem niechcący. Tak było i tym razem. "Zdejmowałam" kaczki, nad wodą to temat przewodni. Lądowania , dziwne zachowania, jakieś śmiesznostki. Dopiero po powrocie do Warszawy i przejrzeniu zdjęć, dotarło do mnie co utrwaliłam. Kaczuchy są skore do kłótni, prześcigają się w zdobywaniu pożywienia, wydzierają je sobie. To co miało miejsce pod koniec naszego pobytu, przebiło prawie wszystko  co do tej pory widziałam.
Zaczęło się od małego kąska wydzieranego sobie nawzajem pożywienia, a potem poooszło...
 Na razie tylko kłócą się "słownie".
Teraz nastąpi regularna walka. Na szczęście, nie na śmierć i życie.
"Ja ci tu dam..."
"Nie podskakuj"
"No i co, mądralo"
Chwilka wytchnienia...
Innym kaczkom o mały włos też się nie dostało...
"Jeszcze z tobą nie skończyłem... "
"Spływaj... " i "spłynęły" obie.
Następnego dnia wyjeżdżaliśmy. Augustów żegnał nas niezapomnianym zachodem słońca.
Był bajeczny:)))
Pa:)

czwartek, 17 stycznia 2013

Jeszcze Konya.

Ten post będzie krótki, jakby zakończenie poprzedniego. Żałuję bardzo, że nie byliśmy w meczecie sułtana Selima, jest piękny. Widziałam zdjęcia w internecie. Meczet Selima od wewnątrz to istna koronka, jest przepełniony światłem wpadającym przez okna. Różni się od tych które widziałam , ich bardzo grube mury i praktycznie brak okien,  zaciemniają wnętrza.
Oba meczety stoją koło siebie, to rzadkie. Te dziwne wieże należą już do meczetu , o którym teraz piszę.
Właśnie te wieże.
Mury obu meczetów stykają się z sobą. Osobie nieznającej historii  tych meczetów, mogą wydawać się jedną budowlą. Tak jak mnie.
Ten minaret "należy" do meczetu Selima. Teraz po naprawieniu "błędu" po obejrzeniu wnętrza tego meczetu, rozumiem te koronkowe balustrady balkonów minaretów.
Z zewnątrz meczet wydaje się skromny.
Zdjęcia tylko z autokaru.
Po drodze mijaliśmy inny meczet, na dachu którego siedziało mnóstwo gołębi.
To właśnie ten.
Minaret. Dobrze , że w czasach budowy tych meczetów, nie było tam takiego ustroju jak w powojennej Polsce. Nie byłoby czego pokazywać.
Zrobiłam zbliżenie żeby można było zobaczyć to ogromne stado gołębi.
Z innej strony.
Pod tym betonowym namiotem są jakieś starożytne ruiny i znowu nie wiem czego;( W głębi , za tym namiotem, są ruiny karawanseraju. Skąd wiem? Bo charakterystyczne. Wiem to teraz, wówczas nie miałam pojęcia co fotografuję.
Tak wyglądają.
Pa:)

wtorek, 15 stycznia 2013

Konya, Mauzoleum Mevlany.

Zawsze gdy widzę na własne oczy coś znanego mi wyłącznie ze zdjęć, to czuję się dziwnie. Zachwyt, podniecenie, ekscytacja, trudno powiedzieć co to jest, ale czuję się wspaniale. I zaraz chęć poznania, sfotografowania, dowiedzenia się czegoś nowego. Tak było i tym razem. Wieża tego meczetu/muzeum  jest znana chyba wszystkim. Niesamowity kolor turkusu przyciąga oko. To było to.
Wokół nieprzebrany, wielojęzyczny  tłum wycieczkowiczów różnych nacji . Muzułmanki w swoich tradycyjnych strojach i  zwykli europejczycy, jak my. Dziedziniec wewnętrzny pełen ludzi, kilka ławeczek dla zmęczonych turystów. W takim tłumie nie mogłam robić zdjęć, tak jak i wewnątrz mauzoleum.Zdjęcia robiłam tylko tam, gdzie mogłam.
Daszek bramki z kołowrotami przy wejściu na teren muzeum. Dziedziniec zewnętrzny. Tłum jest znacznie dalej, po lewej stronie.
 Mauzoleum Rumiego, zwanego Mevlaną.
To wejście, tłum jest po lewej stronie. Skrzętnie go omijał obiektyw mojego aparatu.Chciałam koniecznie wejść do środka i wszystko zobaczyć, ale żeby tam wejść trzeba było założyć na buty "szpitalne kapcie ochronne". Jakoś mi się to udało, mimo przelewającego się przy wejściu tłumu.
W środku półmrok i cisza, jakby zatrzymał się film a ja go oglądam powoli, klatka po klatce.
Za szklanymi szybami leżą  zawinięte w zwoje tkanin zmumifikowane ciała uczniów Mevlany i  wyznawców jego poglądów.  Ludzie poruszają się w milczeniu, słychać tylko przytłumiony przez dywany  odgłos ich kroków.
 Teraz pokażę to, co mogłam fotografować.
Fragment Meczetu.
Minaret.
Meczet otaczały budyneczki, w których kiedyś mieli mieszkać mnisi. Wszystko jest teraz w remoncie. Znając tempo takich prac , za kilka miesięcy wszystko będzie wyremontowane. Żeby w Polsce było takie tempo budowy czy remontów.
 Źródełko. Koło każdej świątyni znajduje się coś takiego.
Fontanna?
Zbliżenie. Woda była pewnie w remoncie.
Jak widzicie, remont faktycznie się "odbywa".
 Mozaikowe zdobienie drzwi. Czyżby intarsja?
Zdobienie nadokienne. Mimo iż mozaiki są utrzymane w jednej tonacji barw, to różnią się wzorem.
Robiłam zdjęcia naokoło.
Zbliżenie zdobień nad drzwiami.
Teraz tego nie widać, ale wszędzie są przeróżne zdobienia. Po remoncie będzie wszystko lepiej widoczne a mozaiki odnowione. Jak pewnie wiecie , wszystkie kraje arabskie w tym i Turcja , lubują się w takich zdobieniach. Obecnie Koran im zabrania używania  zdobień figuratywnych,  żadnych żywych stworzeń  i ludzi.
Cały dach wieży zielonego, czy też niebieskiego meczetu, to mozaika.
Z każdej strony. Spotkały się dwa meczety. Dopisuje to teraz, bo coś mi nie pasowało.

Wieża minaretu w zbliżeniu. Ten jest właściwy. Zamiast finezyjnie ciętego kamienia jest mozaika  na balustradzie balkonu.
Na zakończenie kilka ciekawostek. Będą poniżej.
To przedmioty używane przez mnichów. Nie wiem  do czego służyły.
Ostatnie spojrzenie;)
Pa:)