Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

niedziela, 16 lutego 2014

Suplement do posta p.t. "Hipodrom"

Zapomniałam o doskonałej lekturze, jaką były i są, książki profesora Aleksandra Krawczuka.
Dwa dni  po napisaniu poprzedniego posta, przypomniałam sobie o nim i o tym, że kiedyś książki prof.Krawczuka kupowałam , o ile dało się je upolować w księgarni.  Odszukałam  zapomniane zdobycze.
Należy przypomnieć, że Pan profesor nie powtarzał zasłyszanych treści, tylko dochodził do własnych wniosków metodami naukowymi.
W książce p.t. "Ostatnia olimpiada" jest również wzmianka o Hipodromie w Konstantynopolu (dawnym Bizancjum, czy może w obecnym Stambule).
Jest też krótki opis tego miejsca. Krótki, ale na tyle długi, że w całości przytoczyć tu się nie da.
Zostałam pokarana cechą dokładności!  W żaden sposób nie mogę tego z siebie wyrwać,  wszystko Wam przedstawię:)
No to lecimy!
Wiecie co to jest "spina"?  To kręgosłup, tak w dawnych czasach określano środkową linię hipodromu. Hipodrom to nazwa grecka, Rzymianie mówili na to "cyrk".
                                                         zdjęcie z internetu.
Wzdłuż tej środkowej linii ustawiano na hipodromie różne  pomniki, monumenty czy rzeźby, żeby widzowie mieli co oglądać i nie nudzili się zbytnio w czasie przerw.
                                                          zdjęcie z internetu.
Według profesora Krawczuka, hipodrom miał 400 metrów długości i 120 metrów szerokości. Miejsca do siedzenia były na początku istnienia hipodromu drewniane, później kamienne. Ilość miejsc siedzących pozostała bez zmian. Zewnętrzne ściany opierały się na łukach. Ze szczytu tych ścian, a raczej hipodromu, rozciągał się piękny widok na Bosfor.
Zainteresowała mnie spina, a raczej to, co się na niej znajdowało. Chcę napisać o trzech monumentach-pomnikach, które znajdują się tam również obecnie. Może nie tylko o nich?
Bardzo nie chciałabym zacząć dzielić włosa na czworo. To jednak byłaby klęska.  Jednocześnie, od dziecka zakochana w antyku, nie umiem się od tego powstrzymać.  Lubię to. Dociekać, zgłębiać , dowiadywać się więcej.
Zatem...
Obelisk egipski. Wykonany z porfiru, przywieziony do Konstantynopola, leżał przez jakiś czas w zapomnieniu.  Muszę dodać, że porfir, to skała magmowa. Jego kopalnie znajdują się w jednym miejscu na Świecie, w Egipcie.   Pokazałam  zdjęcie tego obelisku w  poprzednim poście. Gdzieś wyczytałam, że to fragment zaledwie, jego najwyższa część. Lecz pewności nie ma nikt.
To podstawa tego obelisku, wykonana już w Konstantynopolu. Przedstawia cesarza Teodozjusza  oglądającego wraz z rodziną, zawody na Hipodromie. Zdjęcie z internetu. Mam własne, ale nie są dostatecznie wyraźne.
Napisy pod poprzednio pokazaną płytą.Czasami tekst bywał zmieniany, w zależności od kaprysu władcy. Zdjęcie z tego samego źródła.
Jestem zła na przewodniczkę, która tak niewiele nam mówiła o wszystkim co widzieliśmy. Brak konkretnych informacji spowodował, że nie robiłam zdjęć temu, czemu powinnam. Nawet jeśli zdjęcia mam, to zrobione przy okazji fotografowania zupełnie czegoś innego.

Obelisk murowany, bo tak jest nazywany, też go pokazałam w poprzednim poście.
Teraz pokażę jego fragment i opiszę co widzicie.
Widoczne na zdjęciu otwory w tym obelisku, są pozostałością po mocowaniach płyt z brązu. Pierwotnie był nimi pokryty cały obelisk. Zostały one zrabowane w czasie IV wyprawy krzyżowej. Przypuszczalnie w roku 1204. Tylko ta krucjata objęła  Konstantynopol.
Mogłabym napisać tu i o krucjatach, ale to nie miejsce na takie opisy. Chociaż czasem myślę, że może powinnam? Wiele by to wyjaśniło.
Kolumna wężowa, czy też "żmijowa". Również o niej pisałam. Dodam tylko, że części wykonane ze złota, zostały z niej usunięte, bodaj w czasach starożytnych,  i przetopione na coś innego. Głowy odpadły już za czasów tureckich. Jedna znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Stambule, druga- w British Museum w Londynie.  Wiecie od czego wywodzi się nazwa miasta, STAMBUŁ? Od zniekształconego przez Turków słowa, czy może słów, "wężowa kolumna". 
Muszę tu jeszcze o czymś napisać.
Był , umieszczony na dachu loży honorowej, rydwan Boga Heliosa zaprzężony w cztery rumaki. Dzieło Lizypa, nadwornego artysty Aleksandra Wielkiego. Przeszło długą drogę zanim trafiło na Konstantynopolski Hipodrom. Też zostało zrabowane przez Krzyżowców, a może przeniesione.
 Dziś , rumaki kwadrygi, zdobią portyk bazyliki Św. Marka w Wenecji. ( zdjęcie z internetu.)
Nareszcie koniec:)

58 komentarzy:

  1. Klik dobry:)
    Widziałam różne obeliski, ale nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jak miejsce ich wydobycia. Niedokończony obelisk w kamieniołomie w Asuanie dopiero do mnie przemówił.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że masz rację! Sama chciałabym zobaczyć takie miejsce.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Dlatego, że ten niedokończony obelisk pękł, więc zaniechano dalszej pracy przy wydobyciu, dokładnie widać, jak powstawał i jak jest wielki. Stojący nie daje takiego wrażenia wielkości. A ten leżacy w kamieniołomie w głębi skał... to idziesz... idziesz... idziesz... i zdaje się, że końca nie ma,żeby dojść do końca.

      Usuń
    3. Lew potrząsa swoją grzywą! Jest niezadowolony!
      Lew, to ja.
      Niezadowolona jestem , z powodu nieścisłości przekazów historycznych.
      To boli. Do tej pory nie wiedziałam nic o historii tego obelisku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Ja opowiadam, co widziałam, nie historię.

      Usuń
    5. A ja sobie tę historię zawłaszczam. BO czemu nie?
      Pozdrawiam i nie martw się.
      Pa

      Usuń
  2. Podobnie jak alElla, widziałam w kamieniołomach ten niedokończony obelisk...
    Gdyby praca przy nim została zakończona byłby największym obeliskiem na świecie...
    Jesteś dociekliwa, myślę, ze w końcu dowiesz się historii obelisku...
    Egipcjanie pozostawili wiele śladów informujących nas o różnych aspektach ich życia. Niestety nie przekazali w jaki sposób wznosili obeliski, piramidy czy przeogromne świątynie...Cisnęły mi się pytania...Mnóstwo pytań. Interesowało mnie w jaki sposób były wydobywane z kamieniołomu a potem transportowane. W jaki sposób ustawiano je na skalnej podstawie i w jaki sposób utrzymywały równowagę bez żadnych podpór, wyłącznie dzięki własnemu ciężarowi...
    Może kiedyś się dowiemy.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest.
      Ale wydobywanie delikatnego materiału z podłoża, to duża rzecz.
      W gruncie rzeczy, interesuje mnie to wszystko.
      Jak mało co.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Pojawiła się m.in. teoria, że prawdopodobnie wszystkie obeliski i kolosalne posągi w starożytnym Egipcie zostały wyskrobane i wyrzeźbione w naturalnych formacjach skalnych na miejscu, tzn. nie były ustawiane ani transportowane. Niedokończony Obelisk w Asuanie rzeźbiony był prawdopodobnie jako dzieło rzeźbiarskie, dla przyjemności, jak większość wszystkich monumentów rozsianych po całej ziemi. Nie zamierzano go ani wydobywać z kamieniołomów, ani stawiać w pionie.

      Usuń
    3. Jeszcze ciekawostka mi się przypomniała. Niektórzy uważają obeliski egipskie (takie jak ten w Watykanie) za symbole falliczne.

      Usuń
    4. Najśmieszniejsze jest to, że wszystko, wszystkim i każdemu z osobna, może się kojarzyć ze wszystkim. Z fallusem też. Nic na to nie poradzimy.
      Tylko dlaczego, wobec tego, były wykańczane i ozdabiane w zupełnie inny sposób? Mamy trzy wymiary: długość , szerokość i wysokość. I tylko w nich się poruszamy.
      :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    5. W to pierwsze nie wierzę. Popatrz ile z tych , niby robionych z nudów, zostało przetransportowanych i ustawionych gdzie trzeba. Stoją do dziś.
      Sądzę, że nie zostały postawione z konkretnych przyczyn. Jak n.p. stwierdzenie wady materiału, która uniemożliwiłaby postawienie.
      :)))

      Usuń
  3. Też cenię A.Krawczuka i mam sporo jego książek w domu. Jesteś dociekliwa, to prawda. Nie wiem jednak, czy są już odpowiedzi na Twoje wątpliwości, czy jest już wszystko wyjaśnione. Mam wątpliwości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewciu - czapki z głów za ten suplement. Drążenie tematu, właściwe dociekliwym, jest wielką zaletą umysłu. Długo czytam ten post i oglądam zdjęcia ... tak sobie "smakuję wiedzę"
    No popatrz teraz wiem skąd pochodzi powiedzenie "żmijowe plemię"
    Fajnie jest poczekać na wpis. poczekałam i doczekałam się ech - takie lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi nie mów. Wiem co to znaczy. Dopingujesz mnie do dalszego działania.
      Pa:)

      Usuń
  5. ...niezwykle ciekawy ten post! Nie, nie post! Artykuł!!! Już dawno nie czytałam niczego tak ciekawie i dokładnie opisanego! Brawa! Wielkie brawa i wyrazy uznania!
    Wszystko, no prawie wszystko, co napisałaś to dla mnie nowość, tylko nazwę Stambuł czyli "wężowa kolumna" gdzieś, kiedyś słyszałam...czytałam...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie cieszy "odkrywanie" staroci. Potwierdzenia historii, domysłów....
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Dzięki Tobie my mamy okazję dowiedzieć się wielu nowych i ciekawych informacji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę. Mnie samej, szukanie, drążenie tematu,sprawia olbrzymią przyjemność.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ewo, masz zmysł detektywa. archeologa, odkrywcy. Powinnaś to częściej wykorzystywać.Znowu przeniosłem sie wyobraźnią w przeszłość. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kim byłby człowiek, bez chęci i radości poznawania nowych rzeczy?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. o właśnie - Tomcio doskonale to ujął - detektyw z Ciebie Ewciu

      Usuń
    3. Pewnie masz rację:) Ale taki historyczny detektyw.
      :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Czysta frajda pisać coś takiego.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Wow, wow, wow! Uwielbiam poznawać. Nawet dzielę się wiedzą pozyskaną od Was i innymi. Koleżanka - Skąd Ty to wszystko wiesz? - Ha! Ma sie tych znajomych - odpowiadam. Wszak bloggerką jeste, Dziękuję. Jeszcze raz dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Poczytałem
    komentarze
    i napisać
    też coś marzę,
    ale słabym
    w tym temacie
    więc napiszę
    tylko "chwacit".

    Dziękuje za odwiedziny,
    zapisuję blog.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawe wiadomości. Stambuł pokochałam po przeczytaniu powieści Pamuka "Stambuł. Wspomnienia i miasto". Od tego dnia marzę żeby do niego pojechać.
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym marzyłam i właśnie się spełniło. Tylko uważam, że przydałoby się pobyć tam dłużej.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Chciałabym zwiedzić całą Turcję!
      Zaobserwowałam Twój blog. Bardzo mi się podoba.
      Pozdrawiam, Asia
      PS. Komentarz wyżej należy do mnie. Wczoraj niestety nie wiadomo dlaczego nie mogłam zalogować się na konto google.

      Usuń
    3. Tak się zdarza. Google ostatnio są kapryśne.
      Domyśliłam się autorstwa po Twoim wpisie, zanim doczytałam go do końca.
      Mnie było dane zwiedzić zachodnie tereny Turcji i właściwie mam zaliczone byłe kolonie greckie i rzymskie. Kapadocję też. Na wschód się nie wybieramy, bo tam jest niebezpiecznie. Kurdowie i trzęsienia ziemi.
      Polubiliśmy ten kraj i jak znam życie, pojedziemy tam jeszcze nie raz.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Mieliśmy już fundusze na wycieczkę do Turcji jednak coś nam wypadło i zżarło te fundusze. Dokumentnie! :( W tym roku jednak mąż dostał awans i znaczącą podwyżkę więc na jesień planujemy podróż do Stambułu.

      Usuń
    5. Wycieczka zorganizowana czy sami chcecie jechać?

      Usuń
    6. Pisałaś, że przewodnicy bywają do bani i że zwiedzanie odbywa się w pośpiechu i to nas przeraziło. Będziemy jechać najprawdopodobniej indywidualnie. Na pewno w sumie wyjdzie drożej. Ale nie szkodzi. To ma być podróż życia :) Mąż poza tym chce odpocząć podczas zwiedzania nie uganiać się z wywieszonym ozorem ;) Zaopatruje się w przewodniki - z netu i księgarni. Czyta fora. Uważam, że damy radę zwiedzić to co chcemy bez pośpiechu.

      Usuń
    7. Posty z Twojego blogu natomiast ja podrukowałam :)

      Usuń
    8. No dobrze. Idźmy dalej. W wielu zwiedzanych obiektach można wypożyczyć nagranie w dowolnym języku. Dostaje się słuchaweczki i można wiele się dowiedzieć o zwiedzanym obiekcie. W Topkapi trzeba się dogadać na zwiedzenie skarbca.

      Usuń
    9. Najważniejsze, to się w tym molochu nie zgubić!

      Usuń
    10. Od kilku lat tam jeżdżę. Jeśli chciałoby Ci się, to przejrzyj poprzednie lata u mnie. Coś na pewno znajdziesz. Mam na myśli Turcję, oczywiście.

      Usuń
    11. Dzięki stokrotne :)
      Przejrzę na pewno!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    12. Rozkładamy na czynniki pierwsze wycieczki więc myślę, że chodzi Ci o przewodników i biura podróży. Zgoda. Dlatego wolę indywidualne podróże z mężem godnym zaufania a nie z niewiadomo jaką przewodniczką :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    13. Usunęłam część moich wpisów, bo widzę, że wprowadzają zamieszanie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    14. Przewodnicy, faktycznie, bywają różni. Nie bez powodu narzekam na ostatni pobyt w Turcji.
      :)

      Usuń
  12. Podziwiam Cię za dociekliwość:)))
    Ciekawe to!
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na prawdę, kierowała mną zwyczajna ciekawość. Dociekliwość dołączyła później:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Dzień dobry Ozonko,
    wspaniale opisałaś pobyt w Stambule, a ja trochę nie na dzisiejszy temat, ale na temat sprzed kilku dni. Miło było Cię poznać, choć bardzo anonimowo. Szkoda, zapewne było by dużo tematów do poruszenia. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją Połowę. Może jeszcze kiedyś się nasze drogi przetną, ale wtedy proszę, Jakoś niech będzie hasłem. Ucałowania, pa :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie, ale rozumiem. Postaram się.
      Pa:)

      Usuń
  14. Bardzo interesująco odkrywasz takie tematy. Ciekawie się czyta. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do ciekawych świata świat należy !!!
    Ewciu - pozdrawiam grypowo, prosto z łóżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na chwilę, ale mnie nie ma.
      Kuruj się !
      Pozdrawiam:)

      Usuń