Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

wtorek, 23 maja 2017

Warszawskie ZOO c.d.

   Nigdy nie lubiłam "wycieczek" do ZOO.
Tłumaczenie, że Ogrody Zoologiczne  chronią przyrodę, nie przekonuje mnie. Widziałam kilka takich ogrodów  i zawsze wychodziłam z nich smutna. Zwierzęta w klatkach... to nie jest miły widok. ZOO w Płocku, bije wszystkie rekordy!
 Jednak istnieją te "ogrody", mimo wszystko.
To zwiedzamy dalej ZOO warszawskie!

Tak smutnego i samotnego goryla, nie widziałam nigdy.
Z drugiej strony, co czekałoby go w warunkach naturalnych?
Nosorożec bez głównego atrybutu. To co to za nosorożec?
Smutek i nuda!
To ta koza (koz-ica) od krzywego drzewa. Wskoczy na co zechce.
Rogi, to te samce mają, że no!
Żyrafy... wchodzą do szafy...
Muszą tylko się "obniżyć.."?
:)
Kłów, temu hipciowi, mógłby pozazdrościć niejeden lew!
I wespół w zespół, wespół w zespół..........

To baktrian. Tak nazywają się wielbłądy dwugarbne. Pochodzą z Azji.
Jednogarbne, to dromadery, te z powieści Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy",
żyją w Afryce.
W dawnych wiekach, to baktriany stanowiły główną siłę "nośną" niegdysiejszych karawan, kursujących pomiędzy Azją a Europą.
To nasze, rodzime, żubry.
Lubię koty. Bez względu na ich rozmiar.
Nasz rodzimy bociek kończy ten pokaz;)
Pa:)



poniedziałek, 22 maja 2017

I żeby nic tu nie bruździło!

Czego by nie powiedzieć o nowej wersji Windowsa, to jest do dupy!
Wiem, wiem, słyszałam słowa pociechy. Ma być lepiej a nawet doskonale!
Sam się wgra, sam opracuje zdjęcia i sam je Wam wyśle. Taki "Zoś Samoś to ma być".
Szczerze w to watpię!
I tyle, czyli ....

niedziela, 21 maja 2017

Warszawskie ZOO .

         Nie bywam tam za często. Raz na kilka lat. W ostatnim czasie, sporo się zmieniło. Może byłam w nieodpowiedniej porze roku i nie wszystkie zwierzaki były na swoich wybiegach? Było to wczesną wiosną tego roku. Ludzi niewielu, tłoku nie było:)

Przegapiłam napis z nazwą tych ptaków. Szkoda!
Podobnie:)
Prawie całą resztę przegapiłam? Skupiałam się na sposobie dotarcia do ptaszysk i zrobienia im dobrych zdjęć.
Miły, tylko dlaczego siedzi tyłem do "widowni"?
Są i takie dziwne stworki:)
Umieszczone były w ptaszarni, za grubą szybą.
To, z ptakiem,  ma niewiele wspólnego. Wygląda jak leniwiec!
Pancernik?
To ptaszysko, potraktowało nas tyłem;(
Jakaś papuga zapewne.
A były tabliczki z nazwami tych stworów.
Proszę , jaki strojniś:)  
Prawie jak gołąb, ale "prawie" robi różnicę. Jest większy!
Żuraw.
Te, nie są mieszkankami ZOO, ale prawie.

Spotkałam je na głównej "arterii" warszawskiego ZOO !
Reszta w następnym poście:)


sobota, 6 maja 2017

Warszawa. Lata XX lata XXX , jak również nieszczęsne , powojenne.

          Najtrudniej jest opisywać miejsce zamieszkania. Nie wiadomo co napisać i od czego zacząć. Z okna widzę kaprysy tej wiosny, czyli słońce i burzowe chmury. Grzmi i to kolejny już raz. Fale deszczu, nieustannie nadchodzą i przemijają. Dochodzi 19.00.
Powinnam napisać solidny post, wynagrodzić wszystkim czas oczekiwania. Post będzie o czasach przedwojennych. O tym, co przeminęło, o moich przodkach i ich krewnych. Dysponuję niewieloma przedwojennymi fotografiami, w dodatku niezrozumiale małych rozmiarów.
Przypuszczam, że wgrane w Windowsach 7, obecnie , po wgraniu się tego czegoś o czym nie mam pojęcia, przyjęły wielkość znaczków pocztowych. Postaram się je powiększyć, z jakim skutkiem, nie wiem.
Jedna z ciotek mojej mamy. Cud, że te zdjęcia udało się ocalić. Pozostało ich tak niewiele.
 Moja babcia z którąś z ciotek. Idą Mostem Poniatowskiego.
 Ta dziewczynka pośrodku, to moja mama, po bokach jej rodzice a moi dziadkowie.
Wygląda mi to na Krakowskie Przedmieście.
To też Krakowskie Przedmieście. W głębi, po prawej stronie , dość słabo widoczny, Hotel Bristol.
Dziwne miejsce. Nie umiem go zidentyfikować. Na pewno centrum Warszawy.Moja babcia z moją mamą:)
Moja babcia i mama. W tle most średnicowy? Mostu nie jestem pewna.  Z historii wiadomo, że mosty warszawskie, pod koniec wojny, "wylądowały" w Wiśle.

Moja cioteczna babka ,( na leżaku), koło niej moja mama , to ta dziewczynka z warkoczykami. Pozostałych osób, oraz miejsca,  nie umiem zidentyfikować.
Dom ciotek mojego dziadka w Gołkowie pod Warszawą. Moja mama, to ta dziewczynka z wiankiem na głowie. Po przeciwnej stronie schodów, babcia.
Moi pradziadkowie, rodzice babci.
Ciotka z wózeczkiem, obok jej syn. Rok 1947? Czasy krótko powojenne.W tle, częściowo zburzone zabudowania warszawskie.Tyle ocalało.

czwartek, 4 maja 2017

"Niech nam nikt nie wmawia, że czarne.... "



"Idą, idą dzieci drogą,
siostrzyczka i brat
i nadziwić się nie mogą,
jaki piękny Świat!"

Piękny to on nie jest. Na 100% !
Dlaczego odmawiam mu urody? Dla wielu Polaków to oczywiste.
Mogłabym napisać: Bo tak.
Tak nie jest.
Kaganiec zaciska się powoli i niezauważalnie.
Będzie jak przed rokiem 1989. Zamordyzm.
Mogę się mylić. Oczywiście. I obym się pomyliła!
Pa:)



sobota, 22 kwietnia 2017

Musiałam! No, musiałam!

   Przed przeprowadzką musiałam sprzedać obraz ! Brakowało ścian i środków!
To było to.
Kupiec bez zająknienia za niego zapłacił, widać poznał artystę.
Reszta ciągle u mnie wisi.
Jeden jest starawy i prawdopodobnie cenny. Nie żaden Rembrandt , ale nazwisko jest i facet nie chciał go kupić, bo jak powiedział, może być bardzo cenny a on jest uczciwy i  oszukiwać mnie nie będzie. Jest jeszcze jeden, ale dość współczesny. Niech sobie u nas zostanie.
Do kitu taki post ale innego nie mam. Nie mam, bo, jak pisałam, wgrała mi się 10 dla firm i nic tu nie mogę zrobić. Czyli, n.p. wgrać nowych zdjęć, że o braku dźwięku nie wspomnę.
Pa:)

środa, 19 kwietnia 2017

Znam i nie znam.

            Pojechaliśmy na "stare śmiecie", do znanego nam lekarza. Nic z tego nie wyszło. Okazało się, że dostanie się do niego graniczy z cudem, no i te ceny...  Rok i takie zmiany?
   Z przykrością stwierdziłam, że prawdziwa jest opinia o tym miejscu. Wiocha i tyle. Zabiegani, z przymusu poniekąd skazani na takie a nie inne miejsce zamieszkania, nie zwracamy uwagi na wiele rzeczy. Dziś spojrzałam na wszystko z innej perspektywy. I wiecie co? Nie spodobało mi się to co zobaczyłam. Bardzo nie spodobało.
Z wizyty u lekarza nic ne wyszło. Trzeba będzie tu, na Bielanach,  zadziałać.
To zrobiłam zimą. Roku nie pamiętam.
Ten obrazek , zapewne znacie.
I to, niesamowite zdjęcie.
Ujdzie;)
Szpaków mi żal;)
Widok z dachu, naszego byłego budynku.
Stare ale jare.
Szpaczek.
 Czyżby wschód słońca?
Sójka w pobliskim parku.
 Byliśmy tam na Wszystkich Świętych. Żeby dostać się na Cmentarz, trzeba przejść przez park.
Zdjęcie sójki zrobiłam kilka lat temu.
Wspominać mogę długo, ale to i tak niczego nie zmieni.
:))))