Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

piątek, 23 czerwca 2017

Emerytura to najlepsze wyjście!

         Minister Szyszko ma lub za chwilę będzie miał 73 lata.
Najwyższa pora iść na emeryturę  zamiast "zgładzać" drzewa. Demencja dotknęła tego człowieka i trzyma. Lepiej z nim już nie będzie.
Gdzie jest nasz "wódz" jaśnie nam panujący" ?  Tak stary jeszcze nie jest to i demencję ma mniejszą. Czy musimy znosić działania takiego ministra  jak min. Szyszko?

 Jaka puszcza jest, każdy widzi.
      Drzewostan ginie i ponownie się odnawia. Taka jest kolej rzeczy. Wycinka drzew nic tu nie pomoże, niczego nie zmieni. To jedynie mydlenie oczu ludziom, często niezbyt doinformowanemu społeczeństwu.
Wycinkę popierają przedsiębiorcy, właściciele tartaków n.p. Kroi się im DOSKONAŁY INTERES.
 To na tyle. Jestem zła na tych "wciskaczy" kitu społeczeństwu. Może należałoby czasem tego społeczeństwa posłuchać?

Pa:)


wtorek, 13 czerwca 2017

Ciechomice .

   Ciechomice, to mała miejscowość koło Płocka. Właściwie znajdująca się naprzeciwko niego, po drugiej stronie Wisły. Każdy zapyta dlaczego o niej piszę? Co w niej takiego wyjątkowego?
Już piszę, WSZYSTKO !!!
   Najwspanialsze wspomnienia wiążą się z moją cioteczną babką, najmłodszą siostrą mojej babci. Mąż tejże ciotecznej babki był piwowarem, cenionym przez władze zwierzchnie. Krótko mówiąc, komuna, komuną, ale fachowcy musieli być najlepsi. Wujek był dyrektorem ciechomickiego browaru.
   Pamiętam jak kiedyś, jeszcze przed Ciechomicami,  przyjechał do Warszawy w sprawach służbowych.  Załatwił co musiał, a wieczorem "wpadł" do naszego starego mieszkania. Do mamy powiedział:Ubieraj Hanka Ewę, zabieram ją do nas. I tak pojechałam w Polskę, gdzieś w okolice Rzeszowa. Takich wyjazdów było sporo. Ciechomice były ostatnie.
   Jeździłam tam wielokrotnie. Właśnie z tamtą miejscowością, wiążą się moje najmilsze wspomnienia.
  Dyrektorskie mieszkanie  musiało odpowiadać stanowisku. W kuchni, na około stołu kuchennego, można było jeździć na rowerze. To jakie były pokoje?

Ciechomice. Ja z pieskiem, małym spanielkiem.
Tu trzymam brata( może bratanka/ siostrzeńca) koleżanki z Ciechomic, Halinki.
Dziecko to samo. Towarzyszą mu moja siostra i ciotka. Obie w jednym wieku, młodsze ode mnie o 4 lata.
 To właśnie Halinka, za nią moja ciotka Sylwia, po prawej moja siostra. Chłopaczyska w tle, zawsze kręcili się koło nas. Najstarsza osoba, czyli ja, robi zdjęcia.
Robię zdjęcie.... o uśmiech proszę... tu, tu..... No jest! Na pierwszym planie gołe stopy Halinki;)))
 Syla z Halinką. W tle, "zdychająca" ze śmiechu, moja siostra.
Muszę to napisać. Stale się śmiałyśmy. Kiedyś, moja siostra, rozśmieszyła na koloniach całą "grupę" dziewczyn. O swoim śmiechu nie napiszę, ale... siostry to siostry.
Sylwia z tym samym pieskiem co ja.
Mojej siostrze widać tylko oczy. Najbliżej Maciek i Sylwia, czyli wujek i ciotka.
Zdjęcie robiłam z balkonu.

Sylwia z moją siostrą i jak zawsze, miejscowe dzieci.
Szkoda, że w tamtych czasach aparaty fotograficzne nie były rozpowszechnione.
Pa:)

sobota, 3 czerwca 2017

Nie ma co!


To ostatnie co Wam daję.
Wobec negatywnego nastawienia rezygnuję z prowadzenia bloga. Każdy "czytacz" wie lepiej i z chęcią krytykuje mój blog. Nie napiszę co może zrobić. Nie chce mi się "wyczytywać " tych krytyk. Wiem, że NAJŁATWIEJ jest krytykować.
Włożenie wysiłku , poświęcenie czasu, choćby na robienie zdjęć, to już dla wielu krytykantów zbyt trudne, że o kosztach nie wspomnę.
Stałych czytelników, moich internetowych znajomych, przepraszam.
O znajomych nie zapomnę, też mają blogi.
Pa:)
P.S.
Czy nikt się nie zastanowił w jaki sposób został narysowany widoczny tu portrecik?

sobota, 27 maja 2017

Kiermasz Ksiązki Historycznej w Warszawie i nie tylko.

   Arkady Kubickiego, gdzie odbywał się ten kiermasz, znajdują się w dolnej części Zamku Królewskiego w Warszawie, od strony Wisły.
Zamek Królewski.
Tu właśnie, w tych oszklonych wnętrzach, odbywał się ten kiermasz. W ostatnich latach, jest to miejsce, gdzie odbywają się różne kiermasze.

Był też pokazywany sprzęt wojskowy. Można było spróbować, jak smakuje wojskowa grochówka...
Król Zygmunt na kolumnie. Dziwnie trzyma swoją szablę ;)))
Widoczne z dołu, od strony Wisły, Krakowskie Przedmieście.
Już jesteśmy na górze, na Placu Zamkowym. Na pierwszym planie Warszawski Barbakan.
 Krakowskie Przedmieście. Kościół św. Anny w pełnej krasie. Na pierwszym planie, widoczna i z dołu, dzwonnica. Ten zaokrąglony chodnik znajduje się tuż przy wejściu/wyjściu z/do ruchomych schodów na Starym Mieście. Podejrzewam, że we wczesnych latach powojennych, jedynych w Warszawie.
Tu wyraźniej widoczny tył kościoła. Przypuszczam, że ta ceglana część kościoła jest znacznie starsza niż reszta.
Ciągle jeszcze Plac Zamkowy.
 Tu zaczyna się ulica Podwale. W lewo od tego chodnika jest fosa, jak na Stare Miasto przystało.
 Pomnik Kilińskiego też tu stoi. Szabla, jak od lat, jest na swoim miejscu
Pa:)

wtorek, 23 maja 2017

Warszawskie ZOO c.d.

   Nigdy nie lubiłam "wycieczek" do ZOO.
Tłumaczenie, że Ogrody Zoologiczne  chronią przyrodę, nie przekonuje mnie. Widziałam kilka takich ogrodów  i zawsze wychodziłam z nich smutna. Zwierzęta w klatkach... to nie jest miły widok. ZOO w Płocku, bije wszystkie rekordy!
 Jednak istnieją te "ogrody", mimo wszystko.
To zwiedzamy dalej ZOO warszawskie!

Tak smutnego i samotnego goryla, nie widziałam nigdy.
Z drugiej strony, co czekałoby go w warunkach naturalnych?
Nosorożec bez głównego atrybutu. To co to za nosorożec?
Smutek i nuda!
To ta koza (koz-ica) od krzywego drzewa. Wskoczy na co zechce.
Rogi, to te samce mają, że no!
Żyrafy... wchodzą do szafy...
Muszą tylko się "obniżyć.."?
:)
Kłów, temu hipciowi, mógłby pozazdrościć niejeden lew!
I wespół w zespół, wespół w zespół..........

To baktrian. Tak nazywają się wielbłądy dwugarbne. Pochodzą z Azji.
Jednogarbne, to dromadery, te z powieści Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy",
żyją w Afryce.
W dawnych wiekach, to baktriany stanowiły główną siłę "nośną" niegdysiejszych karawan, kursujących pomiędzy Azją a Europą.
To nasze, rodzime, żubry.
Lubię koty. Bez względu na ich rozmiar.
Nasz rodzimy bociek kończy ten pokaz;)
Pa:)



poniedziałek, 22 maja 2017

I żeby nic tu nie bruździło!

Czego by nie powiedzieć o nowej wersji Windowsa, to jest do dupy!
Wiem, wiem, słyszałam słowa pociechy. Ma być lepiej a nawet doskonale!
Sam się wgra, sam opracuje zdjęcia i sam je Wam wyśle. Taki "Zoś Samoś to ma być".
Szczerze w to watpię!
I tyle, czyli ....

niedziela, 21 maja 2017

Warszawskie ZOO .

         Nie bywam tam za często. Raz na kilka lat. W ostatnim czasie, sporo się zmieniło. Może byłam w nieodpowiedniej porze roku i nie wszystkie zwierzaki były na swoich wybiegach? Było to wczesną wiosną tego roku. Ludzi niewielu, tłoku nie było:)

Przegapiłam napis z nazwą tych ptaków. Szkoda!
Podobnie:)
Prawie całą resztę przegapiłam? Skupiałam się na sposobie dotarcia do ptaszysk i zrobienia im dobrych zdjęć.
Miły, tylko dlaczego siedzi tyłem do "widowni"?
Są i takie dziwne stworki:)
Umieszczone były w ptaszarni, za grubą szybą.
To, z ptakiem,  ma niewiele wspólnego. Wygląda jak leniwiec!
Pancernik?
To ptaszysko, potraktowało nas tyłem;(
Jakaś papuga zapewne.
A były tabliczki z nazwami tych stworów.
Proszę , jaki strojniś:)  
Prawie jak gołąb, ale "prawie" robi różnicę. Jest większy!
Żuraw.
Te, nie są mieszkankami ZOO, ale prawie.

Spotkałam je na głównej "arterii" warszawskiego ZOO !
Reszta w następnym poście:)