Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

niedziela, 18 grudnia 2011

Niedziela po "halnym";)))

Jeszcze  wiało, ale wyraźnie coś się zmieniało. Wiatr przeganiał chmury w sporym tempie, fundując nam co chwilę wspaniałe widoki. Niebo nabrało charakteru obracanego w ręku kalejdoskopu.
Zdjęcia zrobione po godz. 7.00 rano.
Spojrzenie w prawo.
w lewo.
Znowu na wprost. Od pierwszych zdjęć upłynęła może godzina?
Wszystko przelatywało przed oczami w szalonym tempie.
To mi przypomniało "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", czy coś w tm rodzaju ;)
Cały ten spektakl trwał 2-3 godziny. Mnie takie widoki urzekają, są ciekawe kolorystycznie i pod względem kształtów chmur oraz towarzyszących temu zjawisk ze Słońcem w roli głównej:) Przez cały dzień, do zmierzchu, utrzymywała się na horyzoncie różowo - pomarańczowa poświata. Nie wiem co to było. Pewnie jakiś efekt  "specjalny".
Druga strona, czyli północ, już nie przedstawiała się tak ciekawie. Pewnie i tak wiecie dlaczego:)))

sobota, 17 grudnia 2011

"Halny " w Warszawie;)

Jeszcze wczoraj , po południu było w miarę ładnie.
Chmur było sporo, ale słońce czasem błysnęło.
Wieczorem zaczęło potężnie wiać i rano nie został ślad po popołudniowej pogodzie. Około godziny 7.00 wyglądało to tak.
Wiatr pędził chmury bardzo szybko i widoki zmieniały się z chwili na chwilę.
Potem musiałam wyjść. Wzięłam jednak aparat i to było doskonałe posunięcie. Na ulicy znacznie więcej widać.
Ten widok mnie zachwycił. Sama groza:))) To spojrzenie na  północ.
A to na południe. Dziwna ta chmura na "końcu ulicy".
Tu byłam rano. Naprzeciwko, czyli za moimi plecami ,  jest kościół.
Oto on.
A to startujący z lotniska Okęcie, samolot. też w chmurach:)
Czy rodzice tego gołębia wiedzieli co im się wykluje?
Musiałam Wam pokazać dzisiejsze chmurzyska. Chwilami były przepiękne i jednocześnie budziły grozę.
Koniec:)))

czwartek, 15 grudnia 2011

Kłopoty, czarne myśli i beznadzieja . ***

Gdy nastroje nieciekawe,
gdy wiatr życia w oczy wieje,
Weź w swe ręce swoje losy,
Trzeba mieć nadzieję!

Kiedy wszystko "z rąk Ci leci",
Kiedy życie bardzo boli,
Spójrz czasami na sąsiada,
i nie wychodź "ze swej roli".

Często życie nam dokopie
z bęzwzględnością zbyt okrutną.
Myślisz: koniec, nie udźwignę,
Głowa w górę , nic nie utną!!!

W sytuacjach beznadziejnych,
kiedy zda się wyjścia nie ma,
Biorę ja głęboki oddech (oddycham, oddycham i myślę),
mówię życiu: toż to ściema.

Żadnej nogi, żaden głupek
przecież mi nie wyrwie nagle,
Głowy też mi nie odrąbią...
Ohhh ty w życiu.... won ty diable.

Czarne myśli bez nadziei
lubią się nad nami pastwić,
Mam lekarstwo doskonałe:
myślę jak tu je "załatwić".

Myślę nad tym , jak problemy
swe rozwiązać,  racjonalnie.
Nie dać się zaskoczyć życiu,
nic nie kończy się fatalnie.

I już wiem co robić.

A dla pokrzepienia serc pokażę Wam kilka zdjęć z dzisiejszego ranka:)))
Wszystkim czytaczom miłego dnia życzę:)))

środa, 14 grudnia 2011

Kilka zdjęć z wczoraj, czyli 13.12.2011r.

Od samego świtu byłam nieco zajęta, zatem zdjęć nie robiłam. Po powrocie do domu uchwyciłam nieco poranka.
Później różne zajęcia nie pozwoliły mi  na robienie zdjęć. Dopiero popołudnie, tuż przed zachodem słońca nieco "odpuściło", mogłam porobić trochę zdjątek.
Nie mam pojęcia czy Wam się spodobają;) Oto one:)))
Dziwny krzyż na niebie, zrobiony przez samoloty.
Kolorystyka bardzo mi odpowiada:)
Minuty upływają , wszystko się zmienia.
Ten widok mnie zachwycił.
Ten też. Nie wiem który lepszy?
Zachód, zachód i po zachodzie słońca.
Czasami żałuję , że mieszkam w mieście.  Najczęściej piękne widoki nieba, poprzecinane są słupami latarni lub przewodami trakcji  elektrycznej tramwajowej.

Krótki ten dzisiejszy post. Mam niestety trochę zajęć, a czasu nie rozciągnę;)))

wtorek, 13 grudnia 2011

13 grudnia 1981r. nie nadano Teleranka! ***

 Nienadany Teleranek.
Przemówienie Jaruzela.
Włos na głowie już zjeżony
To była niedziela.

Tak rozpoczął swe władanie
Stan Wojenny w Polsce.
Rok, jak obszył, władał sobie
nieugięty w "trosce".

W jakiej "trosce", zapytacie?
Jak to wytłumaczyć?
No "się" nie da, tak po prostu,
nie bedę mataczyć.

Pamiętacie "WRON-ę "
skrzekliwego ptaka,
który roczek cały
krakał, krakał, krakał...

Czas upływa, robi swoje.
Świat idzie do przodu.
Jakoś Stan ten przeżyliśmy,
nie zdechliśmy z głodu.

Dziś kolejna już rocznica,
okrągła jak rzadko.
I świętować ją będziemy,
wszystko pójdzie gładko.


Tłumaczono Polakom, że stan Wojenny wprowadzono w trosce o nich/nas!
W trosce o "nas" wsadzano ludzi do więzień, zwłaszcza członków Solidarności?

Pamiętacie pierwsze rocznice?
Pozdrawiam wszystkich blogowiczów, pamiętacie???

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Nudnoniedzielnie?

Poranek. Znowu wiatr i  chmury.
Koło południa chmur już prawie nie było, za to bardzo "świeciła"  pewna latarnia;)))
Jakaś mewa szukała pożywienia. Chociaż jak je znaleźć 10 km od rzeki?
Tylko wrona siwa próbowała "dobrać się" do znalezionego kapsla.
W końcu, zaniepokojona dźwiękiem spustu migawki, zrezygnowała.
Najciekawszy był zachód słońca.
Nie wiem dlaczego mój aparat przyciemnia takie zjawiska. W rzeczywistości było znacznie jaśniej;)