Nie wiedziałam, że istnieje taka funkcja w moim aparacie fotograficznym.
Jeden nieuważny ruch i oto co wyszło. Raz w Warszawie i raz w Augustowie.
To w Warszawie. Szpaki pod moim oknem. Wyszły na zdjęciach tak, że trudno je poznać. Ten wielki pośrodku zdjęcia, to młody, z boku ten malutki, dziwaczny ptaszek, to jego matka.
Szpaki, przedziwnie zdeformowane, niepokornym obiektywem mojego aparatu.
Wygląda to tak, jakby w centralnym punkcie zdjęcia utworzył się wir i oddziaływał na wszystko co znajduje się wokół.
Tego "wyciągnęło".Tak to wygląda z daleka.
Raz powyciągana, innym razem skurczona .
Chodnik zupełnie nie przypominał równej nawierzchni. Góry i doły.
Ludzie wyglądali tak!
Albo tak. Że o zakrzywionym chodniku nie wspomnę;)
Pa:)
