Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

sobota, 3 lipca 2010

Stagnacja przedwyborcza. ***

Ponownie nas ubezwłasnowolniono. Nie z naszej winy. Jesteśmy ciągle jak dzieci we mgle.Nawet nie to. Ubezwłasnowolniono nas a'priori. Tak jesteśmy traktowani przez wydawców różnych łączy. Banda kretynów. Za takich nas mają.
Szkoda słów.
  Adasiu, dla Ciebie.
Lane kluseczki:   jedno jajko i jedna łyżka mąki. Wymieszać i  tyle. Można lać je na cokolwiek. Na zupę pomidorową, na rosół, na mleko i na co jeszcze chcesz.
 Są świetne.


P.S. To przepis siostry mojej teściowej.:-))))))))))

 Napisane 03.07.2010, godzina 08.24

piątek, 2 lipca 2010

Dwie Polski. ***

Historia tego podziału sięga ponad  dwustu  lat .  Jest to historia Polski, historia rozbiorów. Część wschodnia zawsze przypadała Rosji.  Ciągle feudalnej i konserwatywnej. Brak wykształcenia był normą, bo ciemnym ludem łatwiej rządzić. I zachodnia Polska, mimo trudności ciągle się rozwijająca, uprzemysłowiona , uporządkowana, no i wykształcona. Trudno się spodziewać, że w ciągu 20 lat coś się radykalnie zmieni. Rządy ZSSR  miały wpływ na Polskę. Zbyt wiele nie można było zrobić. Trwaliśmy. Teraz dopiero coś zaczyna się  "ruszać" , ale lat trzeba aby zmiany były widoczne. Zwłaszcza, jeśli chodzi o mentalność ludzi.  Piszę to, bo denerwują mnie zarzuty, że te dwie Polski ciągle istnieją i wychodzi na to, że są "zasługą" obecnej ekipy rządzącej. A jak mają nie istnieć? Wolni naprawdę , jesteśmy dopiero od dwudziestu lat.
Myślę, że  powinniśmy zadbać o lepszą jakość życia ludzi w Polsce wschodniej nie niszcząc jej zasobów przyrody, unikalnych w skali Europy.

Napisano w piątek, 02.07.2010r.godzina 09.08

wtorek, 22 czerwca 2010

"C'est la vie! ***

Pan Napieralski, kandydat dumny
Sam sobie wbija gwoździe do trumny.
Pamięć jest krótka, zapomniał zatem
Jak skończył pewien polityk : A.L.

Jest dumny z tego, że gra trwa jeszcze
Że jego "fani" kochają go.
Lecz nie pomyślał, zmamiony sławą
Jak kończą tacy jak on.

"Przystawką" tylko, stopniem do władzy
będzie dla tego, który go mami.
Obietnicami, zapewnieniami
Muskaniem skroni, ściskaniem dłoni.

A koniec  będzie spektakularny
"ręka w nocniku" i żywot marny.
Smutna rodzina, wściekli wyborcy
I nowa praca, może "dozorcy"?


Napisane we wtorek, 22.06.2010r. godzina 8.25

sobota, 19 czerwca 2010

"Przed wyborami 20.06.2010" ***

Wczoraj jakieś coś (chyba kobieta) , zaproponowało mi portret Kaczyńskiego. Pomijając fakt wyglądu tego "czegoś", chociaż w zasadzie nie powinien być pominięty, bo to wiele mowi o wyborcach PiS. Po co mi taki portret?  Może , jak mówiła  jedna z jego wyznawczyń, można powiesić go na ścianie? A może oprawić w ramki  i jak do bóstwa sie modlić?  Nie rozwikłam tego nigdy. I nie dlatego , że za trudne, ale dlatego, że mi się nie chce. Pomysły paranoiczne, dla zwykłego człowieka niezrozumiałe. Idąc dalej ulicą , zastanawiałam się , czy gdybym wzięła od niej kilka lub więcej portretów wodza, to mniejszej ilości ludzi zawracałaby głowę?  Niestety, takie zachowania jak jej i jej podobnych,  kojarzą mi się zawsze i niezmiennie z ciemnogrodem ciemnogrodu. I to w Warszawie? Ciągle zapominam , że egzystuje tu większa liczba przyjezdnych niż rodowitych warszawiaków. Tylko dlaczego większość tych przyjezdnych cierpi na chroniczny brak mózgu? No, może nie na brak, ale na brak umiejętności wykorzystywania go do myślenia? I, żeby było ciekawiej, wszyscy ci "wyznawcy", są podobno katolikami. Ale na wiecu Palikota z jednej , a Kaczyńskiego z drugiej strony, ktoś rzucił kamieniem w tego pierwszego. Chyba nie muszę już nic więcej mówić. 
Jak, wobec takiego elektoratu, mam uwierzyć w dobre intencje Kaczyńskiego?
Zamordyzmu boję się najbardziej.
W dobre intencje nie wierzę ( bo jak mówi przysłowie:Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.)
Ale wierzę w zdrowy rozsądek Polaków.
Jakoś to będzie kochani, jakoś to będzie.

Napisane w sobotę,19.06.2010 roku. godzina 08.49

niedziela, 23 maja 2010

Nie wiem. Może"codzienność" a może "samo życie"? ***

Nie wiem jaki będzie tytuł.
Powódź! Ostatnia rzecz jakiej ktokolwiek pragnie. E tam , nikt i nigdy nie pragnie. Ale jest obecna. W tym roku nawiedziła nasz kraj. Nie pierwszy to i nie ostatni raz. Piękna i groźna wizualnie. Niszcząca i niepotrzebna według poszkodowanych.  Ale według estetów, piekna i fascynująca. Nieposkromiona siła natury. Czasami konieczna, bo robi porządek. Przydałaby się w sejmie. Dlaczego ciągle do niego nie wraca Leszek Balcerowicz, tak po chamsku wyrzucony przez Leppera? Dlaczego Polska słucha kmiota a nie osoby , która wie co mówi?  Polska beztroska? Ile jeszcze? Kiedyś , można było przejść po łachach piaskowych w Płocku, do połowy Wisły. Teraz już nie. Tama we Włocławku takie spacery uniemożliwiła.  Moim zdaniem , zupełnie niepotrzebna inwestycja. Przez nią, wiele lat temu ,w czasie trwania stanu wojennego , wylała Wisła, "dzięki" tej tamie zostało zalane Radziwie (obecnie dzielnica Płocka). Komuna górą!!!! W takich sytuacjach przypominają mi się różne  rzeczy. Stare sprawy. Wyłączono komunikację wszelaką, telefoniczną też (karygodny rok 1981).Nikt nie ostrzegł ludzi , że będzie powódź. Instytut Hydrologiczno- meteorologiczny  wiedział, ale nie było możliwości przekazania informacji.
Czysta paranoja. Zawracanie głowy. Czyli, branie się za sprawy niewykonalne. Ale dziś?
Dziś, nie ma stanu wojennego.No  nie ma.  Ale powodzie ciągle się zdarzają.Rzeki mają to do siebie, że potrafią "wylać"
To wspominki takie były, poparte niestety rzeczywistością.
Powodzianie, trzymajcie się i nie traćcie ducha. Bo państo pewnie niewiele Wam da, ale ludzie i owszem. Jak zwykle.
Jakoś to będzie.

czwartek, 20 maja 2010

Niespodzianka!!!

"Kupiono mi" dziś nową książkę kucharską. Tytuł: "Klasztorne specjały". Książka należy do tych, które najbardziej lubię, przegadanych.  Muszę to przeczytać, a jest co. Już widzę, że są to przepisy stare ale i unowocześnione. To jest to "co tygrysy lubią najbardziej". Już wiem, że drugi egzemplarz pojedzie do Kanady.(W Kanadzie, od kilkudziesięciu lat, mieszka rodzina mojego męża.).
Aha, mąż znajomej , po powtórnej operacji, czuje się dobrze. Poczekamy jakie będą wyniki badań i  z jakim skutkiem przeprowadzono tę operację.

Dodano 20,05.2010r. godzina 21.25, czwartek

środa, 19 maja 2010

Trochę zabawy.

Czy ktokolwiek z Was lubi się bawić gotowaniem? Ja lubię.

Pytałeś mnie Adasiu o sos do drobiu, a właściwie do kurczaka. Są ich tysiące , jak sądzę. Wszystko zależy od tego, co kto lubi. Kurczak jaki jest, każdy widzi. Kadłubek, skrzydełka i nóżki. No i oczywiście piersi z kurczaka też, po sprawieniu (ale zwrot). Ja tam kurczaka "rozbieram".Tego zwrotu używała moja teściowa.
W moim rodzinnym domu bardzo dobrze gotowała moja babcia i mój ojciec. Babcia umarła stanowczo za wcześnie. Zapamietałam potrawy, ale przepisu żadnego. Wtedy jeszcze nie interesowałam się gotowaniem. Robiła genialną rybę faszerowaną "po żydowsku". Cała dorosła rodzina jęczała z zachwytu i żarła tę rybę.

Ale do rzeczy.

Najprostszym sosem do drobiu na zimno może być chrzan z galaretką porzeczkową. Rodzaj porzeczek zależy od Twoich upodobań. Słoiczek (mały, są takie , połówka dużego) galaretki i łyżeczka chrzanu(dobrego). Ilość chrzanu zależy też od Ciebie. Jeśli galaretki więcej to i chrzanu. Niestety musisz się przyłożyć i sam sobie dobrać proporcje. Pomału sie nauczysz. Zaczynaj tylko od niewielkich ilośći. Uda się.

Ogólnie zasada jest taka, że jesz to co lubisz.

Do kurczaka nadają się wszystkie, nieco kwaśne, owoce. Kurczaka piekłam już z: jabłkami, mandarynkami, pomarańczami, śliwkami, morelami i czym tam jeszcze.Teraz mi przyszło do głowy że mogą być też brzoskwinie. Chodzi o to by urozmaicić jego mdły smak, stąd dodatki dość wyraziste smakowo.Śmieszne jest to, że te dodatki nadają się również do innych mięs .
Kurczaka przyprawiam na ostro-paprykowo, bez majeranku.

A teraz podam przepis na "skrzydełka w sosie słodko kwaśnym".
Około kilogram skrzydełek z kurczaka.
Każde skrzydełko dzielimy na trzy części. Trzecią, najmniejszą wyrzucamy. Resztę zalewamy wodą, dodajemy trochę vegety lub jarzynki i gotujemy. W tym czasie robimy sos. Najistotniejszą rzecz w tej potrawie.
Sos: Słoik miodu (ok 400 gram), może być nieco mniej, miód najlepszy lipowy lub akacjowy.
Tarta skórka cytrynowa - ok 2 łyżek
chili- łyżeczka do kawy(wyjatkowo, w pozostałej części przepisu mianem łyżeczki określam łyżeczkę od herbaty)
lepsza jest ostra papryka, wtedy 1 łyżeczka (herbaciana) lub więcej
papryka słodka ok. 3 łyżeczki
sos sojowy lub maggi- ok 2 łyżeczki
imbir mielony- ok.1 łyżeczki, do półtorej
vegeta- 1 łyżeczka
sok cytrynowy- z 4-5 cytryn soczystych lub więcej, jeśli trzeba
sól i trochę pieprzu, jeśli trzeba.
Gotować do miękkości (aż zaczną się rozpadać), odparowując wodę.
Wtedy na skrzydełkach powstaje lekka glazura a i one nabierają specyficznego, niepowtarzalnego smaku.
Ten sos można zrobić bez skrzydełek, dodając rosół w kostakach. Do drobiu jak znalazł.
W wersji oryginalnej dodaje się kilka ząbków czosnku.
Uwielbiam tak zrobione skrzydełka, na zimno.
( Pieczony drób z owocami , zawiera je również w środku, pod koniec pieczenia trzeba te owoce ze środka wyjąć i dopiec obok pieczeni właściwej. Są lepsze).
Sosy do drobiu , jak i do innych mięs, można robić ze wszystkiegoi i z każdych kwaśnych owoców.Trzeba przesmażyć owoce na patelni, wymieszać mąkę ziemniaczaną z zimną wodą i włożyć do tego wystudzone, przysmażone owoce. Zagotować mieszając. Sól i pieprz na koniec (mogą być też inne przyprawy).

Npisane ok godziny 12.06 19.05.2010r.