Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Niezapowiedziana wizyta.

Odwiedził mnie wczoraj wieczorem. Nie spodziewałam się jego wizyty i byłam w stroju nocnym. Ale on się uparł i "wparował" do mieszkania.
Nie byłam zadowolona. Gość niespodziewany, o takiej porze, to zawsze kłopot. Próbowałam go grzecznie "spławić", ale żadne perswazje nie skutkowały. W końcu poprosiłam o pomoc moją "połówkę".  Chłop, jak to chłop, silny w rękach, jak machnął gazetą, to gość od razu schował się w kąciku. Nie wiedzieliśmy tylko w którym. Meble poodsuwaliśmy, ale gość się przyczaił i przeczekiwał. Gdy wszystko wróciło na miejsce, gość się nagle objawił... na żyrandolu! Następne machnięcie gazetą, przeniosło go w inną część pokoju, lecz tym razem wiedzieliśmy gdzie. Nic nam z tego nie przyszło, bo gość ponownie znikł.
Pojawił się znowu, niespodziewanie, ale tym razem gazeta była celniejsza i przyczyniła się do radykalnego pozbycia się niezapowiedzianego gościa.
Zapytacie kto to był? Raczej , co to było?
SZERSZEŃ nas odwiedził.
Miał przynajmniej 3 cm długości , może nawet 3,5. Strach wziął górę nad możliwością użądlenia.
Nie napiszę: Zwyciężyliśmy, bo żadne to zwycięstwo. Ale tolerować go w mieszkaniu nie mogłam.
Tak właśnie wyglądał. Na swój sposób był piękny.
Wędrują zazwyczaj samice.
Zdjęcie szerszenia z internetu.
Pa:)

36 komentarzy:

  1. EWCIA - taki potwór to nie żarty !!!
    ja tam się boję
    co innego pszoły czy osy, nie jestem uczulona więc jak by co to trudno ale szerszeń ...
    niałaś dzczęście , że Twój Połówek był w domu bo samotna walka różnie się kończy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się jak nie wiem co. Zdziwiło mnie, że znalazł się w mieście. Zazwyczaj ich tu nie ma. Koło mnie jest jednak sporo ogródków i mogły się gdzieś zalęgnąć.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. U mnie sporo szerszeni zamieszkało koło domu i niczym nie idzie się ich pozbyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj w internecie, sama nie próbuj się ich pozbywać, bo one są nerwowe dosyć. I żądlą kilka razy mocniej niż osy czy pszczoły.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie każdy musi być przyjęty przyjaźnie. Ten zaryzykował.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. ...mojego śp. Tatę kiedyś użąlił szerszeń...mężczyzna postawny, silny, który ząbki rwał bez znieczulenia tak krzyknął jakby go przypalano...mówił, że takiego bólu nigdy nie zaznał...mniemam, że rwanko bez znieczulenia to pikuś:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam i czytałam. Od dzieciństwa zawsze mnie przed nimi ostrzegano.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ostrzegano i jak dotąd, skutecznie. Do wczoraj;)
      Pa:)

      Usuń
    3. ...ale emocje były, bez emocji żyje się nudno:)

      Usuń
    4. Fakt! Tylko że spać mi się chciało , a nie emocjonować;(
      :)

      Usuń
  5. Piękne... Ale jakie niebezpieczne... Boję sie ich okropnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzi chyba najbardziej przeraża ich nieobliczalność! Nigdy nie wiadomo, jak zareagują.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Witaj Ewo!.A ja już myślalam,że jakaś mała sensacja sie kryje za tym intrygującym wstępem.Okazało się,ze opisanie owada wyjaśniło sprawę.Tak taki szerszeń to grożny owad.Ja bardzo sie boję tych niby małych robaczkow.U nas w lesie bardzo dużo pająków i też lubią do nas do domu zagladać.Niektore ogromne.Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba jakoś zainteresować czytelników, widzę, że mi się udało;)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. W Grajdole zawsze były szerszenie. Nie zaczepialiśmy ich i one się nami nie interesowały. Kiedyś jednak na drzewie naprzeciw okien mojego mieszkania zrobiły sobie gniazdo i wtedy się bałam - nie o siebie, tylko o zwierzęta, bo gdy wleciał jakiś osobnik, to do niego skakały. Takie dziabnięcie może być dla niedużego zwierzęcia śmiertelne. Dlatego zamykałam szalejące towarzystwo w jednym pomieszczeniu i polowałam na szerszenia ze słojem. Nigdy nie zabijam żadnych istot. Łapię i wypuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jak złapać. Trzeba było inaczej, niestety. Z osami i pszczołami sobie radzę i je delikatnie "wypraszam", z tym stworem tak się nie dało. Gdyby była inna pora dnia, spokojnie wyprosiłabym go z mieszkania, a tak...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. No tak. Nocna pora i strój wieczorowy :))))

      Usuń
    3. Eee, nie. Nie o to chodzi. Chodzi o światło. Przyleciał do mieszkania bo się paliła lampka nocna. O tej porze nie było alternatywy "oświetleniowej". Stąd ten żyrandol. Zapaliłam go , żeby lepiej widzieć co się dzieje w pokoju, a szerszeń poleciał do silniejszego źródła światła.
      Pa:)

      Usuń
    4. W ten sposób "wyprowadza się" owady z pomieszczeń, a nawet z mieszkania. Zapalasz i gasisz tam, gdzie chcesz.

      Usuń
    5. Tylko, że o tej porze, nie "działało" najważniejsze źródło światła, czyli słońce. Było już po 22.00!
      Z osami czy pszczołami radzę sobie właśnie w ten sposób, a po zmroku one już "nie działają".
      Nie rozumiem, co skłoniło szerszenia do latania po ciemku?
      :)

      Usuń
    6. Trzeba mu było świeczkę na parapet wystawić :)))))

      Usuń
    7. Za mała. Poza tym , pewnie zajęłyby mi się firanki i zasłony. Odpada. Weź pod uwagę, która była godzina.
      ;(

      Usuń
    8. Dobry pomysł! Tylko w tym przypadku, trudny do zrealizowania.
      ;)))

      Usuń
  8. heh coz za gosc:) ja bym chyba z piskiem uciekla i poddala terytorium ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co , jeśli nie masz dokąd uciec?
      Tak właśnie było. Trzeba było walczyć;)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Klik dobry:)
    Jaki tam piękny? Paskudny, o! :)))

    Kiedyś widziałam całe gniazdo szerszeni, Strach było podejść.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt! Gniazda nigdy nie widziałam i wcale nie chcę oglądać.
      Uroda szerszeni, to uroda owadzia. Nie każdy ją lubi;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Na swój sposób.. Ale takich gości bym nie chciała mieć, oj nie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam nikogo, kto by chciał! Trudne we "współżyciu";)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Witaj Ewciu...Szerszeń to gość bojowy do bójki gotowy..Mój syn kiedyś, będąc u babci na wakacjach na wsi....Złapał w litrowy słoik kilkanaście takich olbrzymów ,nie wiedząc że to szerszenie....Kiedy babcia zobaczyła ,co w słoiku jest ...O mało nie zemdlała....8-letnie dziecko nałapało szerszeni hihihiih że go nie pogryzły??? Pozdrawiam cieplutko i Dziękuję za życzenia::)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co:)))
      Zdolny ten Twój syn. To co zrobił świadczyć może, że nie są one takie straszne jak opinia o nich.
      Pozdrawiam:)

      Usuń