Większość zdjęć jest moją własnością, chcesz je wykorzystać, spytaj! Kilka zdjęć z internetu.

czwartek, 30 maja 2013

"Temacik ".


Pojawiła się jakiś czas temu i zamiast zaniknąć zatacza coraz szersze kręgi.
Moda na zdrobnienia. W komunie były "bułeczki", "cukiereczki", "jabłuszka", "chlebek" i inne śmiesznostki. Teraz przyszła pora na imiona. Dorosłe kobiety i dojrzali mężczyźni, występujący  przed kamerami czy mikrofonami, nagle zaczynają na naszych oczach przeistaczać się w dzieci. Już nie Katarzyna a Kasia, nie Małgorzata a Małgosia, nie Tomasz a Tomek i.t.d.
Dla mnie ta sytuacja staje się śmieszna i żenująca. Słuchając tych bzdur zastanawiam się, jak daleko można się posunąć w absurdach. Rozumiem chęć przybliżenie TV widzowi, tylko dlaczego w ten sposób?
Zastanawiam się też , jaka jest ludzka wytrzymałość i kiedy coś "trzaśnie" w panu Krzysiu, czy w pani Zosi. Może wszyscy powinni zacząć od tematów na jakie prowadzone są te rozmowy? Czy nas, widzów i słuchaczy, musi zatapiać fala bylejakości tematycznej?
Pan Arek, czy pani Joasia to w końcu dorosłe osoby i nie uwierzę, że mama w domu jeszcze ich karmi, jak małe dzieci.
Zacznijmy rozmawiać na poważne tematy, to sama forma audycji wymusi na prowadzących powagę i usunie niepotrzebne i śmieszne zdrobnienia imion.
Może przesadzam i się czepiam, ale taka zdrobniała forma mnie denerwuje. Nie pozostaje mi po takiej audycji nic , poza świadomością zrobienia z jej uczestników zwykłych pajaców.
Pa:)
Zdjęcie: Andrzej.

32 komentarze:

  1. ...a najśmieszniej brzmi Pani Małgosiu :)
    Jeszcze tu wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo, albo Pani, albo Małgosiu:)

      Usuń
    2. Słusznie! Sami nie rozumieją co mówią.
      :)

      Usuń
    3. Dobry przykład Meg:)
      Pani Kasiu, pani Kasiu - tak mówi do mnie szef...Denerwuje mnie to!

      Usuń
    4. Nie tylko Ciebie, jak widać.
      Pa:)

      Usuń
  2. Fajniusienieczki artykulik, Oznoneczku. Aktualniutki. Wiesz, że to było w już "Dyzmie" u Dołęgi - Mostowicza, był tam zdrabniający każde słóweczko ministerek :P
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być mogło, czemu nie. Mimo "Dyzmy" i niejednej rozmowy na ten temat, historia ciągle się powtarza. Dla mnie to moda na infantylizm.
      Pa:)

      Usuń
    2. ...w starym przedwojennym filmie, i tu nie pamiętam tytułu, też był aktor, któremu powierzono rolę "zdrobniacza" ...ale to co śmieszy w filmie/książce nie zawsze śmieszy w życiu...

      Usuń
  3. A ja lubię tylko gdy moi bliscy zdrabniają moje imię albo jeśli ja sama to robię , jak np. w ramce komentarza:)
    Czy w życiu mnie to denerwuje? TAK! Wtedy gdy dorośli ludzie mówią do dorosłych jak do dzieci.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie napisałam. Nagminnie stosuje się takie praktyki w TV. Koszmar.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. zgadzam sie w pelni... z reszta nawet jak przedstawiam sie znajomym to pelnym imieniem :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Mnie interesuje, skąd ta moda się wzięła?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. oj wnerwia mnie to bardzo. Zdrabnianie wszystkiego, zwłaszcza w sklepach przez ekspedientki i mówienie do mnie "kochanie, kochaniutka, aniołku", albo w szpitalu do pacjentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, choroba jest i to porządnie zagnieżdżona. Zadziwia mnie tylko, że nikt się temu nie sprzeciwia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ozonku mi to nie przeszkadza. Bardziej denerwujące jest dla mnie bylejakość wypowiadania nazwisk np. Kwaśnieski, a powinno się przecież mówić Kwaśniewski itd, itp. , albo liczebniki mówią np. szejset, a powinni sześćset itd, itp. Fotka śliczna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, niechlujstwo w polskiej mowie jest zastraszające. Brak poprawnej dykcji jest wynikiem "głuchoty" nauczycieli, a może niewiedzy? Zadziwia mnie tylko brak reakcji ze strony Ministerstwa Edukacji, czy jak ono teraz się nazywa. To nieco inny wątek, ale "uszy" cierpią.
      Fotkę zrobił internetowy znajomy:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Witajcie, śliczny zachód słońca, u mnie nie ma takiego nieba:-) Do mnie wszyscy w pracy mówią "Danuśka" już ponad 20 lat. Czasami nawet usłyszę "Skarbie", "Kochanie" od koleżanek. Przyzwyczaiłam się i nie przeszkadza mi to. Mój najmłodszy brat też mówi do mnie "Danuśka" Mąż mówi "ona" albo "matka". Cóż, takie życie:-) Pozdrawiam i życzę miłego dnia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina, to zrozumiałe. Znajomi w pracy, jeśli jest to przyjęte, również. Obcy chyba tak do Ciebie nie mówią?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Nikt mi nie mówi "Danuta". Pa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe dlaczego? Może nie bywasz w sytuacjach, które takie zachowania mogłyby wymusić.
      Pa:)

      Usuń
    2. No wiesz, pracuję w rodzinnej wiosce, wszyscy mnie tu znają od dziecka. Mieszkam w rodzinnej wiosce mamusi, też mnie tu wszyscy znają od dziecka, jednym słowem, sami swoi:-)

      Usuń
  9. EWCIA - ja strasznie lubię mówić do Ciebie Ewcia :-)
    ---------------
    w telewizji to rzeczywiście trochę śmiesznie brzmi ale moda to bożek i nie poradzisz , podobnie jeśli preosują własy , to wszystkie, nawet jeśli beznadziejnie wyglada to proste jest piękne i kropka. Jak wygryzione jest piękne to wygryzają wszystkie , albo obcinakją na umó, gorzej jak zaczynaja doklejać.
    ------------
    ale wiesz Ewciu - jest jeszcze inne zjawisko - zdrobnień używają ludzie z Kresów. Jak spotkasz Kresowiaka zawsze usłyszysz pieniążki, zAWSZE JEST MAMUSIA CZY TATUŚ A WIESZ - dANUSIA OPOWIADAŁA, ŻE U NICH NIGDY NIE MÓWIŁO SIĘ ŚWINIA TYLKO ŚWINKA. TAK JEST PO KRESOWEMU caps. Z tej świnki to zawsze podśmiewał się mój Tatuś ..;-)
    ------------
    jeszcze mi się coś przypomniało, tym razem z mojej pracy. Przyjęliśmy do pacowni młodego architekta, na dokładkę ratownika górskiego. Bardzo był zdolny i pracowity , lubiłam go a że często był uśmiechnięty i zadowolony to mówiłam do niego Bartuś słoneczko. Pewnego razu nasza nowa sekretarka przyszła do gabinetu i poprosiła o chwilę rozmowy po pracy. Nooo , nie powiem, oboje ze wspólnikiem przestraszyliśmy się, że pewnie chce podwyżki a w kasie pusto. Skończyła się praca, przytchodzi sekretaka, my z pełną powagą prosimy by usiadła i wyłożyła o co chodzi ... zaczęła się jąkać aż w końcu wydusiła - "a bo szefowa na Bartka mówi tak ładnie Bartuś słoneczko a na mnie proszę pani , ja bym też chciała po imieniu" ufffff ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są zupełnie inne sytuacje:))) Skupiłam się głównie na TV publicznej, i na tym jak tam traktuje się ludzi. Nawet nie tak, mogą to mieć ze sobą uzgodnione, tylko co z widzami? Dla nich są przecież te rozmowy, więc jak to jest? Mnie taka familiarna atmosfera razi, zwłaszcza przy niektórych tematach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Hania pisze, że lubi do Ciebie pisać Ewcia...Ja zaś lubię mówić do Ciebie, Ewuś.
    Powiem Ci szczerze, że w Twoim wypadku, Ewa to bardzo chłodne, oziębłe...Wybacz, raczej tego nie zmienię. Jedynie na twoje życzenie.
    Ewuś, nie rażą zdrobnienia w telewizji...
    Jedyne programy, które Eryk (ja zwracam się zawsze do niego Kajtuś)mi nagrywa to :Rok w ogrodzie, Maja, Makłowicz bo tutaj pokazuje podróże i serial Rancho. Szkoda, że się skończył.
    Ewuniu, przesyłam Ci buziaki i moc pozdrowień.
    Pozdrawiam:)
    Lusia

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewuś, miało być: nie rażą mnie zdrobnienia w telewizji.
    To są efekty publikowania a nie czytania komentarzy. Podobną sytuację mam z postami...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, Wasze zwracanie się do mnie zdrobnieniem, nie razi. Jest objawem sympatii.
      W TV rozmowy są na różne tematy i jakieś reguły przecież obowiązują . Nie uwierzę, że dziennikarze razem z rozmówcami "spijają sobie z dzióbków". Najczęściej są to przecież obce sobie osoby.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Mam wrażenie, że wielu ludzi ma przed sobą dorastanie i wkraczanie w dorosłość pomimo tej rzekomej dorosłości. M
    nie najbardziej zdrobnienia irytują w książkach. oj denerwują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są wszędzie i rozpanoszyły się na dobre. Mnie one też często denerwują.
      Pozdrawiam:)

      Usuń